Strony

10 gru 2014

SIŁA TRUCIZNY

Autor: Maria V. Snyder
Wydawnictwo: Mira
Premiera: 2012 r
Trylogia Twierdza Magów
Księga I

Bardzo często zdarza mi się, że długo zwlekam z przeczytaniem jakiejś książki, gdy już się zdecyduje - pluje sobie w brodę -  że tak mozolnie zabierałam się za nią. Tak właśnie było przy powieści "Siła trucizny". Wielokrotnie na nią zerkałam, ale zawsze wybierałam coś innego. Teraz, gdy mam treść książki za sobą, bardzo żałuje, że nie przeczytałam jej wcześniej...



"Tkwiłam w mroku niczym w trumnie, obsesyjnie pogrążona w obrazach przeszłości. Gdy tylko moje myśli zbaczały na manowce, a wciąż to czyniły, czyhające na taką okazję wspomnienia nacierały na mnie całą mocą" tak zaczyna się historia Yeleny.

Yelenę poznajemy, gdy jest wrakiem człowieka. Przebywa w lochach i czeka na śmierć. Jej życie zmienia się w chwili, gdy dostaje szanse  i musi wybrać; szubienica lub tester żywności. Wybiera to drugie. Jedynak, gdyby wiedziała co ją czeka, chyba wolałaby śmierć! 
Jako tester żywności musi poznać wszystkie trucizny, aby pracodawca mógł żyć, jej obowiązkiem jest próbowanie potraw i  wykrycie trującej substancji. Czasem skutki spożycia takiej trucizny, są dość nieprzyjemne. Jednak Yelena jest bystrą osobą, planuje ucieczkę, jest pokorna, uczy się samoobrony - nie zdaje jednak sobie sprawy, że sama jest bronią. Niestety, kolejny raz jej plany zostają pokrzyżowane. Mało tego zjedzenie zatrutego jedzenia, to jej najmniejszym problem...

Yelena, to bohaterka, która pomimo przeciwności losu skradła moją sympatię. Jest uparta, waleczna, potrafi zjednoczyć sobie ludzi, aczkolwiek czasem ogarnięta lękiem, potrafi się wycofać, uciec, nie stawiać czoła problemom. Całe jej życie, to jedna wielka zagadka i cierpienie. Nim dokonała zbrodni, za którą miała zapłacić śmiercią, a jej życie uległo zmianom - przeżyła wiele upokorzeń i bólu, które w pewnym stopniu ją utwardziły. Bohaterka wywarła na mnie duże wrażenie.

Akcja powieści rozwija się w umiarkowanym tempie. Autorka bardzo dobrze przedstawia wątki, które odgrywają ważną rolę w treści. Staranie przedstawia wydarzenia. Nie śpieszy się z ujawnianiem sekretów bohaterów, - owszem, wyjawia je, ale w odpowiednim czasie. Początkowo jednak dba o stworzenie klimatu, który towarzyszył mi prawie od początku do końca.

Jeśli chodzi o kreację głównej bohaterki Yeleny - nie jest źle. Pisarka przedstawia nie tylko wydarzenia, które odbywają się i kształtują dziewczynę "tu i teraz", ale także cofa się do przeszłości, aby pokazać z czym musiała zmierzyć się Yelena i jak trafiła do niewoli.
Oprócz Yeleny, jest jeszcze jeden bohater, który pomimo szorstkości i okrucieństwa, jakiego dokonywał skradł moja sympatię. Mowa jest o Valku.

Skoro jestem przy wyżej wymienionej dwójce, muszę napomknąć o ich relacjach, które bardzo mi się podobały. Początkowo owa para nie darzyła się sympatia, stopniowo zaczęli sobie ufać, a na koniec jak, to bywa, połączyło ich uczucie, które cóż...nie wiadomo czy będzie wstanie przetrwać, ale o tym dowiem się chyba w następnych tomach. Wróćmy jednak do omawianej części, otóż, bardzo podobało mi się powolny, klimatyczny rozwój wątku romantycznego. Chwilami już wątpiłam, myślałam, że autorka całkiem z niego zrezygnowała, a w sumie bardzo przyjemnie mnie zaskoczyła.

Poznawanie treści jest bardzo szybkie. Autorka pisze prostym i lekki językiem. Pozwala wczuć się w bohaterkę, dzięki zastosowaniu narracji w pierwszej osobie. Udaje jej się zabrać czytelnika w ciekawą, pełną niebezpieczeństw, spisków, zdrad, przyjaźni i miłości podróż. Jednak skłamałabym pisząc, że treść zachwyciła i zaciekawiła mnie od początku. Niestety wstęp, był trochę nijaki  - otóż nie wiedziałam czego się spodziewać, na szczęście niedługo pozostałam w niepewności. Książka nie jest naładowana emocjami, ale też nie ma w niej drastycznych scen, aczkolwiek nie jest to też słodka, ani romantyczna historia.
Dodatkowo, wiele razy autorce udało się mnie rozbawić, poprzez wypowiedzi bohaterów.

Zrobię też nietypowe porównanie, ale podczas czytania na oczy nasunęło mi się wiele elementów, które dziwnym zbiegiem okoliczności skojarzyłam z dość znaną trylogią. Mogę powiedzieć, że jest to daleka literacka kuzynka "Igrzysk śmierci". A dlaczego mam takie skojarzenie? - musicie sami się przekonać.

Tak więc podsumowując: "Siła trucizny" to książka, która zaskoczyła mnie w bardzo pozytywny sposób. Czytanie okazało się relaksujące i zaskakujące. Autorka zabrała mnie do niebezpiecznego świata magii i dyscypliny. Poznając treść pierwszego tomu trylogii, bardzo miło spędziłam czas. Niestety czuje niedosyt, i jedynym wyjściem, aby się go pozbyć jest poznanie dalszych części, które niestety są dostępne w wersji ebookowej.

W moich oczach książka wypada bardzo dobrze. Polecam.


Książka bierze udział w wyzwaniu:
Czytam fantastykę
Klucznik