Strony

6 lut 2017

DZIKI ROZMARYN

Autor: Monika Rebizant-Siwiło
Wydawnictwo: Replika
Premiera: 2016
Stron: 302


Nim zacznę pisać opinię na temat książki, najpierw kilka informacji.
Po pierwsze, po powieść sięgnęłam spontanicznie, dlatego też nie wiedziałam, że jest to utwór -  saga rodzinna, i że są to już dalsze losy bohaterów. Powieścią wprowadzającą do historii są "Wrzosowiska", której niestety nie czytałam - szkoda, ale Wam radzę zacząć od pierwszej części.
Po drugie; Dlaczego mój wybór był spontaniczny? Otóż wydarzenia rozgrywają się na Roztoczu - terenie bardzo dobrze mi znanym.
Po trzecie nie jestem w stanie ocenić tej powieści neutralnie, więc nie będę jej oceniać, tylko opisze moje wrażenia podczas czytania.
Autorka tworząc powieść wykorzystała wiele faktów historycznych, ale wykorzystała także legendy, opowieści, które można usłyszeć na Roztoczu dzięki temu powstała interesująca fabuła, o podłożu historycznym, ubarwiona fikcją [bo ja nie wierzę, we wszystkie opowieści z tego regionu].

W opisanych wydarzeniach bierze udział kilku bohaterów, którzy w mniejszym lub większym stopniu są powiązani więzami krwi lub skrywanymi uczuciami. Grupa bohaterów ma jeden cel - pokonać klątwę, która została rzucona przed laty...ale nie jest to proste. Mało tego - niektóre bohaterki są wiedźmami...[ akurat to nie całkiem jest fikcją, gdyż w tym regionie takie osoby były] i dzięki temu pokonanie czaru jest możliwe. Dodatkowo bohaterowie poznają historię swoich krewnych. 

Wydarzenia opisane na białych kartkach toczą się bardzo powoli. Autorka stopniowo odkrywa sekrety bohaterów, ale także przeszłość historyczną regionu, którą autorka wplotła w opowiadaną historię. Często czytelnik ma wgląd w myśli bohaterów, ich wspomnienia ale i dylematy, i rozterki. Troszeczkę brakuje dynamiki wydarzeniom, ale może tylko mi to przeszkadza, gdyż jestem fanką szybszej akcji.
Bohaterowie są zróżnicowani zarówno wiekiem jak i osobowościami. Niektóre postacie są bardzo realne, ale są też bohaterowie wyidealizowani, odrobinę za sztuczni np, Jakub.

Autorka słowem pisanym stara się pokazać piękno miejsc, o których wspomina. W moim przypadku wyobraźnia miała wolne, gdyż znam prawie wszystkie opisane miejsca, więc nie musiałam ich sobie rysować w mojej głowie.
Niestety w kilku momentach odczułam brak informacji z tomu pierwszego, ale "mleko zostało wylane" i przepadło, muszę albo wrócić do nieprzeczytanej części, albo domyślać się wydarzeń. Losy bohaterów są skomplikowane i niestety trzeba czytać uważnie, aby się nie pogubić.

Literatka pisze prostym ale barwnym stylem. Często wykorzystuje opisy, aby przybliżyć miejsca, o których wspomina. Czasem też autorce trafiają się momenty mało spójne, w których się gubiłam, albo nie pasowały do danej sytuacji. Na szczęście nie ma ich dużo. Też pozbycie się klątwy jest dla mnie niezbyt jasne...może bardziej rozjaśni mi się sytuacja, gdy na rynku pojawi się kolejny tom sagi. I choć nie jestem fanką rodzinnych historii, tym raz zrobię wyjątek.

Powieść jest klimatyczna, przesiąknięta sekretami, które po latach mają szansę ujrzeć światło dzienne. Wspomnę jeszcze o zwyczajach w noc Kabały, o której pisze autorka. Obecnie nazywana jest nocą świętojańską i jeszcze parę lat temu palenie ognisk, rzucanie wianków oraz szukanie kwiatu paproci było obchodzone bardzo hucznie. Nie wiem jak jest teraz.

Tak więc nie jestem w stanie powiedzieć ile w tej powieści jest prawdy, a ile fikcji. Mogę jednak powiedzieć, że jeśli lubicie takie klimaty warto sięgnąć po "Dziki rozmaryn" i początek historii "Wrzosowiska", być może dzięki powieściom zapragniecie poznać miejsca, które odwiedzają bohaterowie i zwiedzić Roztoczę oraz poznać historię tego regionu bardziej szczegółowo. Warto i przeczytać książkę/książki i zwiedzić te krańce Zamojszczyzny.