23 wrz 2017

NAJTWARDSZA STAL

Autor: Scarlett Cole
Wydawnictwo: AKURAT
Premiera: 20.09 2017
Cykl: Tatuaże tom 1
Stron: 351

Czasem nasze życie nie układa się tak jakbyśmy tego chcieli. Zdarzają się momenty, które zatrzymują nas na rozdrożu...jedna droga oznaczona jest słowem "walcz" a druga "uciekaj". W zależności od tego jaką mamy siłę, taką drogą kroczymy.


Harper na początku wybrała ucieczkę. Miała dość oglądania się za plecy, miała dość strachu. Opuściła rodzinę, zmieniła imię, nazwisko oraz wykonywany zawód. Starała się, nie rzucać w oczy. Tak przeżyła cztery lata, w końcu zapragnęła uporać się z przeszłością. Na początek chciała się pozbyć blizn z pleców, zdecydowała się na zrobienie tatuażu. Ale czy Harper będzie w stanie przetrwać dotyk innej osoby?
Trent od chwili, gdy ujrzał Harper otoczył ją kokonem bezpieczeństwa. Sam był zaskoczony uczuciami, które wywoływała w nim kobieta pragnąca tatuażu na swoich zabliźnionych plecach.
Bardzo szybko pomiędzy Harper i Trentem rodzą się uczucia. Harper zaczyna wierzyć, że przeszłość, to przeszłość, a jej były już jej nie skrzywdzi...Wszystko jednak zaczyna się komplikować gdy Harper zaczyna dostawać wiadomości na telefon...
Czy związek Harper i Trenta będzie wstanie pokonać koszmar z przeszłości dziewczyny?

Klimat powieści - od tego zacznę, gdyż on najbardziej dał o sobie znać. W trakcie poznawania fabuły rozwijała się także atmosfera odpowiednia do treści. Czytając odczuwałam emocje bohaterów, niepokój, który towarzyszył mi prawie od pierwszej strony. A romantyzm tej powieści aż wycieka bokami. Często taka słodycz mi przeszkadza, ale tym razem jest kontrasująco - wspierająca.
W ostatnim czasie coraz rzadziej mam okazję zatopić się w treści i odczuwać każdy jej akcent. Tym razem miałam ten zaszczyt.

Kolejnym elementem, który cenie sobie w powieściach jest kreacja bohaterów. Może osobowość Harper i Trenta nie jest idealnie zarysowana, to jednak owa para wzbudza ogromną sympatię. Harper polubiłam za to, że w końcu zawalczyła, że ponownie zaufała, że wyszła z ukrycia. Trenta po prostu jego nie można nie pokochać. Przystojny, opiekuńczy, delikatny. A do tego wytatuowany ... sama słodycz.  Dodatkowo bohaterowie nie są małolatami, lecz osobami w okolicy trzydziestki,więc tym łatwej mogłam wczuć się w ich literacką egzystencję. 
 Jednak nie tylko para głównych bohaterów skrada serce, osoby poboczne też są barwne. Najbardziej odrażającym osobnikiem jest były chłopak Harper, który praktycznie nie bierze udziału w wydarzeniach, ale jego imię wywołuje niechęć - ta odraza wynika z tego, jaką rolę przydzieliła mu autorka.

Styl autorko może nie należy do barwnych, raczej jest prosty i lekki w odbiorze. Jednak literatka ma to "coś" w swoim warsztacie, że potrafiła przenieść mnie do miejsca, gdzie rozgrywają się opisane wydarzenia. Dodatkowo Cole rozluźnia napięte sytuacje śmiechem, tworząc albo komiczne rozmowy, albo sytuacje.

Minusem fabuły jest narracja. Twórczyni zastosowała narrację dwufazową, ale nie rozdzielała myśli bohaterów, lecz jednym ciągiem ich zmieniała. Dlatego też trzeba czytać w skupieniu i uważnie, bo bardzo szybko można się pogubić.
Zabrakło mi też większej kreatywności autorki. Fabuła niestety odbija się echem od innych tego typu powieści.

"Najtwardsza stal" to powieść, która zaskoczyła mnie bardzo pozytywnie. Poznawanie fabuły w moim przypadku było ekspresowe, bardzo zachłanne, pełne głodu dalszymi wydarzeniami oraz napełnione niepokojem. Utwór może nie jest bardzo emocjonalny, ale są iskierki.
Jestem pewna, że powieść przypadnie do gustu osobom lubiącym trend NA oraz tym, którzy nie poszukują wymagających książek, tylko relaksujących. A romantyczki - rozpłyną się jak czekolada na słońcu. Przynajmniej ja chwilami miałam rozpływające wrażenie.

Książkę przeczytałam dzięki uprzejmości wydawnictwa AKURAT


14 komentarzy:

  1. Od czasu do czasu lubię podobne książki :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Skoro było aż tak zachłannie to jestem na tak.

    OdpowiedzUsuń
  3. Jestem w trakcie czytania i uwielbiam tę historię. To jest dokładnie to czego było mi trzeba. Trochę szkoda, że narracja trzecioosobowa, bo nie przepadam za takimi, ale treść to wynagradza.
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Mam tę książkę już na półce i czekam na jej poznanie :) Oby mi się również spodobała.

    OdpowiedzUsuń
  5. Tę książkę mam w planach za kilka dni :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Lubię czasem poczytać takie książki, więc jestem na tak i z chęcią się skuszę :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Już czeka na mojej półce :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Mam ją na półce i w sumie właśnie tego oczekuję- relaksującej romantycznej historii- więc raczej powinna mi się spodobać ;-)
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  9. Obecnie nie mam zbytnio na nią ochoty. Jakoś czuję, że w tej chwili nie przekonałaby mnie, ale zapamiętam na przyszłość ;)

    OdpowiedzUsuń
  10. Mam wielką chrapkę na tę książkę.

    OdpowiedzUsuń
  11. Właśnie jestem w trakcie lektury :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Niestety mnie nie przekonuje ta książka.

    OdpowiedzUsuń
  13. To nie mój typ książki, a patrząc po ilości słowa słodycz w Twojej recenzji widzę, że tym bardziej to nie tytuł dla mnie. Ale dobrze, że Ciebie pozytywnie zaskoczyła ;)

    OdpowiedzUsuń
  14. Ciekawe, czy autorka utrzyma poziom pierwszej części przy kontynuacjach... Mam nadzieję, że tak, bo jak na razie jest naprawdę obiecująco.

    OdpowiedzUsuń

Trzymałem szczęście za ogon; wyrwało się, zostawiając mi w ręku pióro, którym piszę...Stanisław Jerzy Lec
Niemiłe, obraźliwe, wulgarne lub powtarzające się komentarze będą usuwane.Anonimowych komentatorów proszę o wpisanie imienia, inaczej komentarz usunę.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Kursory na bloga