22 lis 2011

Recenzja filmu " Przed świtem" CZ.I - Saga " Zmierzch"


Przed świtem na podstawie powieści S.Meyer.
czas trwania: 1 godz. 57 min.
 gatunek: horror, romans
premiera: 18 listopada 2011 (Polska) 30 października 2011 (Świat)
 reżyseria: Bill Condon
scenariusz:Melissa  Rosenberg




„Przed świtem” jest to już czwarta i ostatnia część sagi „ Zmierzch”, którą producenci zdecydowali się podzielić na dwa filmy. Pierwsza miała swoją polską premierę 18.11.2011r.  Drugie wyznaczona jest na 16.11.2012r.

Pomimo że śledzę losy głównej bohaterki Beli (K.Stewart), wampira Edwarda (R.Pattinson) i wilkołaka Jacoba (T.Lautner) od dłuższego czasu, to po obejrzeniu  wcześniejszej ekranizacji pt. „Zaćmienie”, nie byłam w pełni zdecydowana, czy wybrać się na kolejną cześć. Nie chciałam się dalej rozczarować. Zwyciężyła jednak ciekawość, która okazała się silniejsza.

Myślałam, że znając treść książki nie zostanę już niczym zaskoczona. Okazało się, że się pomyliłam.
Już sam początek mnie zaskoczył. Nie było w nim romantyzmu, było coś lepszego. Zostało pokazane prawdziwe oblicze Edwarda – wampira, który miał swoją mroczną przeszłość.
 Kolejnym zaskoczeniem był ciekawie ukazany sen Beli, który miała przed ślubem. Przedstawiono go w sposób przerażający, a jednak miał niesamowity urok. Było jeszcze wiele takich fragmentów.
Zażarta dyskusja wilkołaków, pierwsze sceny łóżkowe, piękno wyspy, na której bohaterowie przeżywali miesiąc miodowy, poród Beli,  te sceny tworzyły klimat zachwytu pomieszanego z zaskoczeniem. Radości pomieszanej ze smutkiem.
 Wpatrywałam się w duży ekran starając się nie mrugać, aby czasem nie ominąć czegoś ciekawego, ważnego lub zaskakującego. Jednym słowem oglądałam jakbym była pod wpływem czarów.
Może tyle jeśli chodzi o treść. Moją uwagę przykuła także gra aktorów.
 Tym razem nie wyczułam sztuczności w ich zachowaniu. Może jedynie w scenie gdzie Bella prowadzona do ołtarza wyrażała swój strach. Poza tym ich zachowanie było dość swobodne, pełne zwykłych, naturalnych odruchów.
Charakteryzacja Beli udana – naprawdę wyglądała przerażająco, będąc w ciąży, podczas porodu na stole operacyjnym. Ciekawie pokazano przemianę głównej bohaterki w wampira. Wychudzone, zniszczone ludzkie ciało nabierające pięknych, wampirzych rysów. Ukazano gojenie się ran, znikające siniaki i efekt zaskoczenia, gdy otworzyła oczy. Tym razem nie unikano krwi. Było jej aż w nadmiarze.
Ekranizacja ma jeszcze jedną istotną cechę.
Film można podzielić na dwie części. Pierwsza jest przepełniona radością i komizmem. Początek jest pełen rozśmieszających dialogów i zabawnych zachowań wszystkich bohaterów. Widz ma możliwość odprężenia się, chwilowego zapomnienia o tym co ma się zdarzyć ( niestety filmy na podstawie książek mają ten minus, że widz zna bieg wydarzeń). To także było zaskoczeniem.
Druga część jest pełna smutku, wewnętrznego rozdarcia bohaterów, niepewności, a także walki pomiędzy członkami poszczególnych rodzin.
Gdybym oglądała te sceny w domu, łzy splunęły by mi po policzkach. W sali pełnej obcych ludzi wolałam zadusić oznaki smutku czy wzruszenia.
 Kolejna rzecz to dobry wybór muzyki. Melodie znane ze „Zmierzchu” dane do ostatniej  części stworzyły niewidzialną linę, która łączy zarazem koniec jak i początek sagi. Fragmenty z poprzednich części także przyczyniły się do spójności z ostatnią częścią.

Po obejrzeniu filmu zaczęłam się zastanawiać nad decyzją producentów o podzieleniu  fabuły na dwie części, ale nie potrafię określić czy dokonali dobrego, czy złego wyboru. Z jednej strony mieli możliwość pokazania dokładniej wszystkich wybranych scen, a z drugiej zostawili widza w dużej niepewności. Do tego wybrali tak odległy termin ostatniej już premiery z tego cyklu. Jak dla mnie jest to największym minusem podziału.
Podsumowując efekty pracy aktorów i producentów uważam, że w dużej mierze spełnili oczekiwania widzów i fanów Sagi. Film mnie zaskoczył, zaciekawił, a także sprawił, że gdzieś w środku obudziła się moja romantyczna natura.
Nie jestem w stanie określić czy przeciwników Sagi film zaciekawi, ale zwolennicy nie powinni być rozczarowani.
Cóż mi pozostało z niecierpliwością czekać na kolejną premierę i zakończyć przygodę z bohaterami Sagi.
Miłego oglądania.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Trzymałem szczęście za ogon; wyrwało się, zostawiając mi w ręku pióro, którym piszę...Stanisław Jerzy Lec
Niemiłe, obraźliwe, wulgarne lub powtarzające się komentarze będą usuwane.Anonimowych komentatorów proszę o wpisanie imienia, inaczej komentarz usunę.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Kursory na bloga