1 gru 2012

Konkurs, konkurs...



Dziś chciałabym was zaprosić do mojego konkursu. Jako że doszło do mnie 2 egzemplarze książki "Gorączka" po powiadomieniu odpowiedniej osoby, mogę jedną z nich przeznaczyć jako nagrodę. Książka jest nowa, prosto z drukarni.
Jest to mój pierwszy konkurs i w razie potknięć proszę o wyrozumiałość :)
Do "Gorączki" widzianej moimi oczami zapraszam tutaj.



Regulamin:


1. Organizatorką konkursu jestem JA - Upadły anioł, właścicielka bloga, osoba prywatna, a książka pochodzi z mojej biblioteczki.
2. Konkurs rozpoczyna się w dniu dzisiejszym, 1 grudnia 2012 r, a zakończenie przewidziane jest na 14 grudnia 2012 r o godz.23.59.
3. Udział w konkursie mogą brać osoby zamieszkałe na terenie Polski.
4. Wyniki zostaną ogłoszone do ok. 3 dni po zakończeniu konkursu
5.Należy w komentarzu poniżej napisać Zgłaszam się oraz zostawić swój adres e-mail i odpowiedź.
6. Możecie, ale nie jest to obowiązkiem, dodać mój blog do obserwowanych. Będzie mi miło.
7.Należy zamieścić na swoim blogu, baner informujący o trwającym u mnie konkursie, oraz go pod-linkować.
8. Zadanie konkursowe to pytanie, na które macie odpowiedzieć, a najciekawsza odpowiedź zostanie nagrodzona.
9. Zwycięzcę o wygranej powiadomię na blogu i drogą e-mailową, a książkę wyślę w ciągu 5 dni od daty ogłoszenia wyników.

Pytanie konkursowe:
 CZY WIERZYSZ W REINKARNACJĘ?

 Baner do zamieszczenia:


Zapraszam. 


21 komentarzy:

  1. Zgłaszam się:)
    e-mail: betterversionofthetruth@gmail.com
    Bloga obserwuję, a banner znajdziesz u mnie w zakładce "Konkursy".

    ODPOWIEDŹ:
    Czy w reinkarnację wierzę?
    Tajemnicę Ci powierzę!
    Moje wcielenie poprzednie,
    eh, aktualne przy nim blednie.
    Powiem więc, w sekrecie,
    zapomnijcie o wszystkim co wiecie.
    2080 lat temu,
    Kiedy nie było jeszcze dżemu,
    w Egipcie siedziałam na tronie,
    na głowie mając koronę.
    Kleopatrą mnie nazywano
    i hołd należyty oddawano.
    Przypominam sobie te czasy co noc,
    tulą się z książką w koc.
    I marzę by być tam raz jeszcze,
    Oddychać tamtym powietrzem.
    Niestety nie wracają,
    wspomnieniom odżyć nie dają.
    Lecz jest jeszcze nadzieja,
    że starożytny wiatr w twarz mi powieje.
    Z "Gorączką" w przeszłość przenieść się mogę,
    jeśli tym wierszem sobie pomogę.
    A teraz siedzę trzymając kciuki
    i liczę, że pomożesz mi wypełnić w pamięci luki.

    OdpowiedzUsuń
  2. Konkurs ciekawy, lecz ostatnio mam pecha, więc życzę pozostałym powodzenia ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Książkę mam, więc zostawię szansę innym. :D Wstawiłam banner u siebie! :D

    OdpowiedzUsuń
  4. Zgłaszam się, obserwuję już od jakiegoś czasu
    mail: kapturekczarny@gmail.com
    banner znajduje się na: kapturkowe-recenzje.blogspot.com

    Czy wierzę w reinkarnację?
    W sumie nie potrafię jednoznacznie odpowiedzieć.
    Marzę o tym, by po śmierci wrócić jakoś na ten świat, ponieważ wiem, że nie zdążę zrobić wszystkiego co chcę (dlatego obawiam się tej całej hecy z końcem świata).
    Jednak gdybym miałbym powrócić w jakimś wcieleniu to chciałabym być kotem. :)

    OdpowiedzUsuń
  5. A też się zgłoszę. Może się uda i niezaprzeczę, że z miłą chęcią ugoszczę tą książkę u siebie na półce :)

    Odpowiedź
    Ja nie mam zdania co do reinkarnacji. Może to możliwe jeśli ktoś po śmierci czegoś nie zrobił to dostaje tak jakby drugą szansę na naprawienie czegoś.


    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. zapomniałam o mejlu :P
      recenzje.draculi@gmail.com

      a banner już wisi
      http://recenzje-draculi.blogspot.com/

      Usuń
  6. Zgałaszam się. Osobiście w reinkarnację nie wierzę(prawdopodobnie jestem zbytnia racjonalistką), choć czasem o tym myślę... Lubię puszczać wodze fantazji. Zastanwaiam się, jakby to było, gdybym na przykład, za tysiąc lat odrodziła się jako ktos zupełnie inny. Chciałabym tylko mieć tego świdomość. To by bylo całkiem interesujące, ale ciekawi mnie, czy dąloby się sprawdzić i udowodnić, że już kiedyś żyłam. Podejrzewam, że ludzi z mocniej rozwiniętą podświadomością prędzej mogliby się zorientować, że to jedno z ich kolejnych wcieleń... Na pewno to byłoby bardzo ciekawe zagadnienie, ale mój zbyt krytyczny umysł nie pozwala mi wierzyć w takie zjawiska... niestety, ale co poradzić... (Ogólnie jestem dziwną osobą. Kiedyś przemawiałam do kota licząc na to, że zwierzęta faktycznie potrafią mówić. Obiecywałam mu, że nikomu nie zdradzę. Nie, nie odpowiedział)
    Email: jwojciechowska44@gmail.com
    banerek zaraz zawieszam:D

    OdpowiedzUsuń
  7. Zgłaszam się :)
    k.klaudia66@gmail.com

    Czy wierzę w reinkarnację?
    Jako, że wyobraźni mi nie brak, a i do różnych problemów lubię podchodzić od strony logicznej- tak, jestem w stanie uwierzyć w reinkarnację. Nie jestem jakąś zagorzałą katoliczką ale coś po śmierci musi się z duszą człowieka dziać. Taka zmora uczniów, fizyka, mówi, że energia nie bierze się znikąd i nie znika. W takim razie może przekształcić się w coś innego, prawda? Jeśli dobrze rozumuję. Poza tym, kto nie chciałby mieć ciekawej przeszłości? :D

    OdpowiedzUsuń
  8. zgłaszam się ;)
    fankath135@wp.pl

    Tak, wierzę w reinkarnację. Ten temat często jest maglowany przeze mnie i mamę- wiadomo, ożywiona dyskusja dwóch stron; czy faktycznie jest coś takiego, czy po prostu zmieniamy się w pył i nie ma po nas śladu ? Mam kilka teorii na temat naszego życia po śmierci, aczkolwiek nie będę się tu rozpisywać ;d
    Interesuje mnie to, kim mogłam być w poprzednim życiu i ogólnie jak funkcjonuje taki proces; nie wiem, na ile mogę wierzyć książkom, które ponoć mogą pomóc w odkryciu dawnego 'ja' ;) do tego dochodzi słynne deja vu, również dołączane do tematu reinkarnacji. I jak się tu nie zastanawiać, czy w przyszłym życiu nie wrócę jako ślimak ? :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Książka niekoniecznie w moim guście, ale trzymam kciuki za inne, marzące o niej osoby :)

    OdpowiedzUsuń
  10. baner wstawię pod nowym postem (za 2-3 dni), okej? :)

    Ciężko mi powiedzieć, co tak naprawdę sądzę o reinkarnacji. Na pewno wierzę, że po śmierci coś następuje. Jestem katoliczką, więc powinnam opowiadać się za niebem, rajem (ewentualnie piekłem). Jednak czasem miewam głębsze refleksje - wtedy zastanawiam się:
    Może ilość dusz jest OGRANICZONA? i tylko się przemieniają w inne ciała? może to ja byłam Napoleonem, Chopinem, czy prezydentem Lincolnem?
    Po raz pierwszy do takich rozmyśleń doprowadziła mnie książka "Zapomniane"; Twój konkurs zrobił to na nowo.
    Myśląc nad odpowiedzią doszłam do wniosku, że może to jest tak, że umierając jako człowiek, stajemy się - przykładowo - żyrafą, a potem każdym gatunkiem zwierzęcia na Kuli Ziemskiej, aż znowu odrodzimy się jako homo sapiens...
    Do głowy przychodzą mi coraz to nowe możliwości: może reinkarnacja "jest" TERAZ - przed końcem świata - , a raj "będzie" dopiero po nim?

    Niczego nie jestem jednak pewna... Myśląc o śmierci bardziej myślę o niebie, jednak nie wykluczam możliwości "istnienia" reinkarnacji.

    pozdrawiam ;)

    OdpowiedzUsuń
  11. Świetny konkurs i ciekawe skłaniające do refleksji pytanie. Oczywiście że się zgłaszam :)
    patrycjakuchta@onet.pl

    Świat jest pełen cudów. Pełen niezwykłości. Ciężko mi powiedzieć co tak naprawdę wierzę bo to bardzo trudna sprawa, ale kiedy myślę o reinkarnacji przypomina mi się pewien bardzo szczególny obraz na którym z rozerwanego ciała człowieka wychodzi drugi człowiek i zaczynam się wahać. Koła zębate mojej wyobraźni są jednak dobrze naoliwione i pracują sprawnie bez ustanku, wiec słysząc słowo „reinkarnacja” zaczynają wytwarzać obrazy. Myślę, że ludzka dusza jest jak motyl. Początkowo zamknięty w kokonie naszej ludzkiej postaci, rodzi się w bólu, kiedy ciało umiera. Lecz dzięki temu może rozwinąć swoje delikatne choć silne skrzydła i wzbić się ponad wszystko. W świat, w niebo w galaktykę… Dryfuje wśród nieznanych miejsc, obcych doznań, nieodkrytych lądów. Takich zabłąkanych dusz jest więcej pływają w powietrzu którym oddychamy, dotykają nas gdy śpimy, chronią gdy tego potrzebujemy. Jednak ich tułaczka nie trwa wiecznie. Kiedy rodzi się ktoś wyjątkowy, nie ważne pod jakim względem, ktoś godny, wtedy wypełniają jego ciało i odradzają się na nowo. Znów ukrywają się w kokonie ciała i wypełniają je siłą. Tacy ludzie czują ich obecność, lecz nie zdają sobie z niej sprawy. Wędrówka dusz jest jednak zarezerwowana tylko dla niektórych. Jedne dusze zasługują na niebo inne na piekło. Ale niektóre nie mają miejsca, dlatego muszą się tułać przyjmując nowe ciała i decydując którą ścieżką chcą kroczyć. Taka jest moja wizja. Jak jest naprawdę? To wie tylko Bóg.

    OdpowiedzUsuń
  12. A jeśli ktoś nie posiada bloga, też może wziąć udział?

    OdpowiedzUsuń
  13. Zgłaszam się
    mój e-mail n.e.s.s@wp.pl
    blog dodałam do obserwowanych i umieściłam baner :)

    Czy wierzę w reinkarnację? No cóż, coś w tym jest. Zawsze mówię, że uważam to za jakąś brednię, bajeczki. Ale fascynuje mnie ten temat. Zawsze kiedy zobaczę o tym jakiś artykuł nie mogę się oprzeć. A potem znajduję i czytam dalej z innych źródeł.
    No bo jak na przykład wyjaśnić efekt deja vu? Bardzo często zdarzają mi się sytuacje, kiedy mam prawie 100 % pewności, że już to gdzieś widziałam. Wiem co się stanie później i jak się mam zachować.
    Jeśli chodzi o to, czy kiedyś byliśmy innymi osobami, to bardzo możliwe, ale słyszałam o takim jednym przypadku, kiedy podczas głębokiej hipnozy pewien człowiek mówił rzeczy, które działy się bardzo dawno temu. Mówił o sobie, ale to była zupełnie inna osoba.
    Może to nie jest jakiś dobry przykład ale jak po takiej historii nie zacząć się zastanawiać? Ja właśnie tak robiłam i do tej pory nie wiem co o tym myśleć. Możliwe, że mój charakter, osobowość, zachowania są takie, bo już kiedyś byłam takim człowiekiem. Tak jak już mówiłam to fascynujące. Jeżeli to prawda jestem ciekawa kim byłam i w jakich czasach żyłam... i mam nadzieję, że nie byłam jakimś robakiem, bo materia to materia wszystko jedno czy to człowiek czy zwierzę :P
    Jestem wierzącą osobą i nie traktuje tego na poważnie. Nie uważam jednak, że to nie jest możliwe.

    OdpowiedzUsuń
  14. Zgłaszam się
    malamutka94@gmail.com

    Nie. JEstem jak najbardziej wierząca. Żyję, dzięki Bogu. Byłam zbyt blisko śmierci, żeby teraz w Niego zwątpić. Nie wierzę w reinkarnację

    OdpowiedzUsuń
  15. Zgłaszam się i obserwuję od dawna :-) Banerek wkleję w zakładkę wyzwania/konkursy.
    martaa.wlodarczyk@gmail.com

    Zanim odpowiemy na pytanie CZY wierzymy w reinkarnacje, należy zgłębić temat i dowiedzieć się czym owa reinkarnacja jest, wszak czy można wierzyć w coś, czego się nie zna? Czym więc jest reinkarnacja? Wędrówką duszy? Dobrze więc, w takim razie czym jest dusza? Zadałaś wyjątkowo trudne konkursowe pytanie, bo aby na nie odpowiedzieć zgodnie ze swoimi przekonaniami, trzebaby podejść do problemu filozoficznie, na co nie ma ani miejsca ani czasu.
    Z urodzenia jestem wyznania rzymsko – katolickiego, kiedy jeszcze nie miałam prawa głosu zostałam ochrzczona, następnie przyjęłam komunię i bierzmowanie. Jednak kiedy kszałtowała się moja samoświadomość, zaczęłam się zastanawiać, co to jest to życie wieczne po śmierci? Doprowadziło mnie to prosto do pytania na które nikt nie zna odpowiedzi – jak długo trwa wieczność? Życie bez końca w cudownym świecie bez wad, czy to brzmi tak zachęcająco jak nas przekonują? Dla mnie trąci to nudą, dlatego jedynym logicznym wnioskiem do jakiego doszłam jest to, iż umierając, odradzamy się w innym ciele, innym organizmie. Mamy zupełnie nowe Ja, które kończy się wraz z biologiczną śmiercią. Więc tak – wierzę w reinkarnację, gdyż uważam ją za jedyne logiczne wytłumaczenie tego, co dzieje się z nami po śmierci. Mimo iż w wierzę w swojego Boga, to On chyba trochę się na mnie obraża o to, że nie do końca przyjmuję to, co powiedział i stwarzam sobie własny misz-masz wyznaniowy. Jednak z taką wiarą jest mi dobrze i tego będę się trzymać do śmierci, a kiedy okaże się, że mam rację? Cóż, odrodzę się jako ktoś (lub coś?) zupełnie inny i moja wiara zacznie kształtować się na nowo, więc może w innym życiu odpowiedź na to pytanie wyglądałaby zgoła inaczej ;-) Jak to mówią: YOU’LL NEVER KNOW!

    OdpowiedzUsuń
  16. Zgłaszam się! :) Mój e-mail: shetani11@gmail.com

    Czy wierzę w reinkarnację? Jak najbardziej i to od zawsze. Powiem więcej - ja wiem, że to istnieje i jest prawdziwe. Miałam okazję poznać póki co swoje trzy poprzednie wcielenia, co zdecydowanie było niesamowitym przeżyciem, zapadającym w pamięć - teraz stale o nich pamiętam i mi towarzyszą, nie da si ich wymazać z pamięci, stały się częścią mnie. A właściwie stały się to chyba złe słowo, prawda? W końcu kiedyś to była moja teraźniejszość :)
    Mam nadzieję, że uda mi się poznać je jeszcze bardziej i głębiej, a może pojawi się także jakieś nowe :) Poza tym, to wszystko po dłuższym przyjrzeniu się i analizie układa się w tak logiczną całość, że to aż niesamowite!

    OdpowiedzUsuń
  17. Zgłaszam się! :3
    E-mail: alcia1993@op.pl
    Bannerek umieściłam w zakładce "konkursy" na swoim blogu.
    Moja rodzina, a w szczególności moja kochana mama, należy do wyjatkowo pobożnych odłamków społeczeństwa więc - jak sama pewno rozumiesz - temat reinkarnacji i wszelkiej "paranormalności" był mi wybijany z głowy od dziecka (w sumie nadal tak jest). Na szczęście los obdarzył mnie oślą upartością i rodzicielka nie zdołała wpłynąć na moją osobę mimo najszczerszych i najserdeczniejszych chęci, gdyż wolałam chować się z fantastycznym książkami po kątach niż dreptać z nią do kościoła (tu także nic się nie zmieniło ;D). Chcąc odpowiedzieć na Twoje pytanie zdałam sobie sprawę, że temat reinkarnacji tak naprawdę nigdy nie był mi obcy. Już w dzieciństwie uważałam, że kiedyś byłam księżniczką (w ten sposób namawiałam młodsze dzieci, by mi usługiwały óO), akrobatką (dopóki nie spadłam z drzewa i boleśnie nie potłukałam sobie zacnych czterech liter), piratką czy inną, równie intrygującą postacią. Myślę jednak, że moje zainteresowanie reinkarnacją nabrało największych obrotów po śmierci mojego taty, gdy w moje progi zawitał mały, rudy kotek, którego ochrzciłam z bratem imieniem Czesio, głównie ze względu na jego szczególne zamiłowanie do much. Otóż owy kociak był... nie jak kociak. Był troskliwy, kochany i przyjacielski, choć od czasu do czasu pokazywał pazur. Szczególnie w pamięci utkwiła mi sytuacja, w której Czesio prawdopodobnie uratował mi życie. Pewnej nocy złapał mnie niemiłosierny ból, przez który nie miałam nawet siły podnieść się z łóżka. Z chwili na chwilę było coraz gorzej, dostałam wysokiej gorączki, zaczęłam wymiotować. Na szczęście mój kochany rudzielec drapał w moje drzwi i "darł się" (tego przeraźliwego dźwięku miauczeniem nie śmiem nazwać) tak intensywnie, że obudził wszystkich domowników i sąsiadów. Natychmiast wezwali kartkę, a po badaniach i natychmiastowej operacji okazało się, że było to ostre zapalenie wyrostka robaczkowego z jakimiś powikłaniami i gdyby nie mój kot to... byłoby nie ciekawie, a być może nawet nie byłoby już Dizzy. I nawet teraz, gdy mam już dziewiętnaście lat, lubię sobie myśleć, że Czesio to tak naprawdę był w jakimś stopniu mój tato, który opiekował się mną nawet po śmierci. Tak więc - jak widzisz - wierzę w reinkarnację całym swoim sercem :)
    Pozdrawiam serdecznie!

    OdpowiedzUsuń
  18. Zgłaszam się:)
    aga18ilm@interia.eu

    Znów zbudził ją krzyk kruka. Działo się tak co rano, zawsze o tej samej porze.

    Waleria obrzuciła ponurym spojrzeniem budzik stojący niewinnie na nocnej szafce. Wskazywał na 7:33. Jak zwykle. Gwałtownym ruchem odsunęła kołdrę, która zataczając w powietrzu malowniczy łuk, z cichym sapnięciem wylądowała na podłodze.

    - Nie tym razem… - wyszeptała i w pośpiechu zakładając ulubioną sukienkę, szczotkując włosy i myjąc zęby, wybiegła z domu. Przeskoczyła wyplewioną wczoraj grządkę i ruszyła wzdłuż ciemnej linii lasu.

    Przeraźliwy krzyk ptaka niósł się niczym echo zataczające coraz większe kręgi.

    W płucach poczuła żar, nogi drżały z wysiłku, lecz nie zatrzymywała się aż do momentu, gdy jej uszu dobiegł szmer wody. Ze zdumieniem odkryła, że wrzask ptaka zaprowadził ją na skraj urwiska.

    Z wahaniem zaglądnęła w ciemną toń. Lekka mgła ukrywała czarne fale tam w dole, jednak głośny huk wody nie mógł zaprzeczać jej grozie.

    Waleria poczuła jednak nieopisaną ulgę, gdy znalazła się nad niewysokim urwiskiem. Ulgę, jakiej nie była w stanie odczuwać już od dawna. Jakby nagle niepasujące nigdzie puzzle odnalazły swoje miejsce i układając się w pustym lokum, dopasowały do pozostałych, tworząc nierozerwalną całość.

    Nagle cień kruka padł gdzieś w pobliżu, okładając mrokiem okolicę.

    Waleria dokładnie wiedziała, gdzie był jej świat, ale nie odwracała głowy ku niemu. Stała kilka kroków od krawędzi urwiska, wdychając zapach wolności i ukojenia. Czy tylko jej się wydawało, czy kiedyś skoczyła w tę czarną toń?

    Kiedyś…

    Kiedyś, gdy była jeszcze kimś innym. Kiedyś, gdy stojąc w tym samym miejscu, co teraz, dziesiątkował ją wewnętrzny ból, żal i nieopisana rozpacz. Gdy kruk jeszcze raz zakrakał rozpostarty na niebie, mogłaby przysiąc, że słyszała własny rozdzierający płacz.

    To był jej nieustannie powracający sen, który co rano przerywał donośny wrzask kruka. Sen o śmierci.

    Duch ulatniał się z jej ciała niczym srebrnoszary dym biegnący wzdłuż linii talii poprzez piersi, kończąc na szyi i oczach. Jej naga dusza wypływała na przezroczyste w białym blasku wody, gdzie tonęła w rozkosznym zatraceniu. Dusza podążała za dzikim dźwiękiem kruka niczym cień. On jeden wypełniał jej umysł i jeden on zagarniał jej wolę.

    Nagle przypomniała sobie z całą mocą męski krzyk dochodzący z oddali. Jakby nierzeczywisty, wydobywający się z zakamarków jej umysłu. Z pogranicza jawy i snu. Krzyk mężczyzny, który był ostatnim, co usłyszała, skacząc w spienioną toń.

    Jej serce zabolało dźgnięte lodowatym ostrzem. Krzyk bólu rozdarł jej płuca.

    Waleria szybko otworzyła oczy. Z roztargnieniem rozejrzała się wokół siebie, ale nigdzie nie zobaczyła ani śladu mężczyzny. Był tylko kruk, który wciąż zataczał kręgi nad urwiskiem.

    Opuszkami palców dotknęła spływającej łzy.

    Czarny ptak podleciał z nagła i przysiadając na wyciągniętym ramieniu dziewczyny, przycisnął dziób do jej drżących palców, a potem połknął srebrną łzę. Skierował główkę ku jej twarzy, a jego czarne niczym noc oczy zajrzały w głąb jej duszy.

    Potem z dzikim wrzaskiem odleciał, znikając w gęstwinie lasu. Jego krzyk zawisł na długo w powietrzu i wyrył się w pamięci Walerii. Tak bardzo przypominał wołanie mężczyzny ze snu…

    P.S. O tak, myślę, że w reinkarnacji jest trochę z prawdy:)

    OdpowiedzUsuń
  19. Zgłaszam się! :)
    amycoll@tlen.pl

    Niezwykle ciekawe pytanie, a odpowiedź na nie wydawała by się prosta gdy by.. no cóż. moje nagłe zainteresowanie tym tematem. Wcześniej nie miałam własnego zdania. Wiadomo.. Kraj katolicki, gdzie wszystko "obce" jest tabu. A jednak, co jeżeli ktoś wierzy w reinkarnacje? Czy jest to możliwe. Pomyślmy. W jaka reinkarnacje? Czy zwierzęta też się liczą? Czy jeżeli tak to ta wczoraj zbita mucha była moją babką z przed lat? Czy jestem morderczynią? A jeżeli zaś tylko ludzie, co o tym decyduje? Podobno nasze uczynki. A wiec czy dziecko, które umiera zaraz po urodzeniu, lub nawet przed kiedyś było np. Hitlerem? I czy skoro umarło, to już mu zostało opuszczone i może się narodzić i żyć dalej? A może musi umrzeć jeszcze ze 100 razy? A rodzice. Oni nie wiedzą, za co ta kara, a w końcu ona nie jest dla nich. Chyba, że to ich karma? Czy po śmierci rodząc się na nowo mogę zostać dzieckiem własnej wnuczki? To trochę... dziwnie. Nie mówię, że nie, bo w karmę świecie wierze, ale dlaczego ma ona wracać do mnie w "przyszłym życiu" kiedy nie będę wiedziała, za co spotyka mnie ta kara, a złość tym wywołana zepchnie mnie na jeszcze gorzą drogę i znów umrę jako zła, i znów się urodzę jako potępiona... "W błędnym kole, raz na górze raz na dole*" (B.O.K.)

    Jestem typem naukowca i choć by uwierzyć nie muszę widzieć i dotknąć, a i wiele już słyszałam o osobach, które pamiętają swoje "życia" i sam też czasami mam niejasne przebłyski "innej" mnie, nie mogę jednoznacznie powiedzieć czy wierzę, czy nie. Do tej pory po prostu się tym nie interesowałam. A jeżeli reinkarnacja istnieje to na bank w przyszłym wcieleniu będę żukiem gnojownikiem, a w przeszłym kogoś zabiłam. Do więzienia ze mną.!

    Przepraszam za słabą jakość napisanego tekstu, lecz za późno dowiedziałam się o konkursie, a odpowiedź, a raczej pytania (znów) przyszły mi do głowy pod prysznicem (co ja mam z tą łazienką? Może ja kiedyś byłam nimfą wodną? O.. to może być ciekawe ;P) Świetny pomysł na pytanie choć dosyć trudny temat. Daje do myślenia, a to ważne :) Gratulacje.

    Z góry przepraszam, jeżeli swoją wypowiedzią uraziłam kogoś uczucia.

    Ciepło pozdrawiam w te mroźne dni. Brrryyy xD

    OdpowiedzUsuń

Trzymałem szczęście za ogon; wyrwało się, zostawiając mi w ręku pióro, którym piszę...Stanisław Jerzy Lec
Niemiłe, obraźliwe, wulgarne lub powtarzające się komentarze będą usuwane.Anonimowych komentatorów proszę o wpisanie imienia, inaczej komentarz usunę.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Kursory na bloga