15 lut 2017

CIAŁO I KREW

Autor: Graham Masterton
Wydawnictwo: Prima
Premiera(tego wydania) - 2005
Stron; 383


Tak, tak dobrze widzicie - postanowiłam wrócić do twórczości jednego z moich ulubionych pisarzy oraz do bardziej ciężkich klimatów. Osoby, które miały już styczność ze stylem autora wiedzą, że sięgając po jego powieści grozy trzeba być przygotowanym na drastyczne sceny - i takich momentów nie brakuje w utworze "Ciało i krew".
Sam początek jest już szokujący. Poznajemy mężczyznę/ojca, który sierpem ucina głowy swoim dzieciom - dwójce, gdyż trzecie dziecko ucieka, skazując tym samym na śmierć parę staruszków. Terence zabija swoje dzieci, gdyż pragnie je chronić przed złem, przed złą krwią. Na pierwszy rzut oka przychodzi do głowy jedno sformułowanie - szaleniec - ale czy na pewno? Z czasem w miasteczku pojawia się coraz więcej tajemniczych śmierci, ludzie mają rozcięty brzuch i brakuje ich wnętrzności. Jedynym tropem są notatki Terenca oraz czeskie legendy o Zielonym Janku. Ale czy mit może być prawdą? Mało tego w jednym z instytutów genetyki prowadzone są badania na olbrzymiej świni, której postanowiono przeszczepić wycinek mózgu dziecka, ale dziecka, które umarło tragicznie - Czy to nie błąd?

Powieść ma w sobie cztery odrębne wątki, które na końcu się łączą. Jednym z nich jest zagadnienie kryminalne, czyli brutalne morderstwa, jednak sprawcy są nieuchwytni. Drugim wątkiem są legendy czeskie o Zielonym Janku - pół człowiek, pół roślina, który ofiaruje farmerom plony, ale wymaga jednej nocy z żoną tego farmera oraz ofiary z... Zielony Janek odżywia się wnętrznościami swoich potomków. Trzecim zagadnieniem są badania genetyczne prowadzone na świniach, ale badania bardzo rozwinięte (i trochę przerażające) ostatnim wątkiem jest polityka, w której chodzi o ochronę praw zwierząt. Wszystkie te elementy tworzą kąty układanki w miarę czytania pojedyncze i początkowo nie pasujące do siebie kawałki nabierają kształtu, a efektem końcowym jest odkrycie prawdy. Nie jest to łatwa powieść. Autor dodatkowo zaopatrzył ją w wiele detali i chwilami fabuła trochę nuży. Natomiast jeśli chodzi o zakończenie - jest odrobinę za proste, za mało zagadkowe.

"Ciało i krew" to powieść przepełniona drastycznymi opisami. Powiedzieć, że książkę czytało się przyjemne, jest wielkim przejęzyczeniem, bo jak można przyjemnie przyjmować opisy mordowanych ludzi, wyrywania im flaków, ucinania głów, ale można ją czytać z dużym zainteresowaniem, trzeba też być twardym a nie wrażliwym. Mnie książki Mastertona już uodporniły na pewne opisy, więc w miarę spokojnie odczytywałam fabułę.

Cóż jeśli lubicie wieprzowinę lub inne mięsa ta powieść może odrobinę zniechęcić Was do ich jedzenia. Autor pomimo wielu drastycznych opisów zrobił nacisk na prawa zwierząt, na to, że one też czują, też potrzebują jedzenia i patrząc oczami autora ma się ochotę przejść na wegetarianizm. A może tylko ja takie mam odczucia.

Trudno jest mi napisać coś bardziej konkretnego, bo pomimo, że utwór jest długi to całość można streścić w kilkunastu zdaniach, ale przez streszczenia fabuły nie będziecie w stanie odczuć tego mrocznego, ciężkiego klimatu. Fabuła nie jest mocno przerażająca, jest raczej krwawa...opisy są dobrze stworzone więc wyobraźnia może poszaleć. 

Jakby nie patrzeć powieść jest obszerna - (ja akurat trafiłam na wydanie z maleńką czcionką i czytanie było przedłużone, gdyż oczy mi się męczyły) rozbudowana, pełna opisów, które wywołują różne reakcje, zapełniona bohaterami i różnymi gatunkami - od horroru po erotykę.Najbardziej w całej historii przypadł mi do gustu wątek dotyczący Zielonego Janka. Trudno jest mi określić jednoznacznie czy powieść jest zła czy dobra - jest indywidualna, trochę przerażająca, ale fascynująca na swój sposób.
Nie każdy nadaje się do jej przeczytania. Sami musicie zdecydować, czy jesteście gotowi na tę historię.

12 komentarzy:

  1. Chociaż mogłoby się wydawać, że jestem jedną z tych osób, które uwielbiają przelewanie się krwi, to tylko pozory. Już po zdaniu, gdzie mówisz o ludzkich wnętrznościach robi mi się słabo. Nie oglądam horrorów, a czytanie tych opisów mogłoby mi później zagwarantować koszmary senne. Niestety podziękuję. Niech inni się w tym zaczytują. :)
    Pozdrawiam!
    BLUSZCZOWE RECENZJE

    OdpowiedzUsuń
  2. Mam tę książkę w domu, ale jeszcze nie miałam okazji jej czytać.

    OdpowiedzUsuń
  3. Chyba za bardzo się boję tych strasznych opisów.

    OdpowiedzUsuń
  4. Przyznam się, że tej książki jeszcze nie czytałem, pomimo tego, że jestem zagorzałym fanem Brytyjczyka. Lektura zapowiada się bardzo ciekawie i czuję, że jest to jedna z jego najlepszych książek.

    OdpowiedzUsuń
  5. Masterotona przeczytałam jedną ksiażkę "Drapieżcy" i do tej pory pamiętam te przerażające opisy. To był mój pierwszy i ostatni horror:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mastertona* aż z wrażenia błąd w nazwisku zrobiłam;p

      Usuń
  6. Jedną książkę autora mam na pewno na półce w domu. I choć recenzowany przez Ciebie tytuł nie do końca mnie jeszcze przekonał, to z drugiej strony mam ochotę poznać w końcu pióro Mastertona.

    OdpowiedzUsuń
  7. takie historie lubię czytać... :P

    OdpowiedzUsuń
  8. Czytałam tą powieść dawno temu, ale do dziś pamiętam, że świetnie się przy niej bawiłam ;)

    OdpowiedzUsuń
  9. Nie czytałam, ale mam w planach,bo bardzo lubię twórczość Mastertona.

    OdpowiedzUsuń
  10. Ja praktycznie przez cały luty sięgam po te nieco mocniejsze pozycje, a ta idealnie wkomponuje się w ich klimat, więc z chęcią bym ją przeczytała ;)

    OdpowiedzUsuń
  11. Autor jak dla mnie pisze bardzo nierówno, ale tej pozycji jeszcze nie znam :)

    OdpowiedzUsuń

Trzymałem szczęście za ogon; wyrwało się, zostawiając mi w ręku pióro, którym piszę...Stanisław Jerzy Lec
Niemiłe, obraźliwe, wulgarne lub powtarzające się komentarze będą usuwane.Anonimowych komentatorów proszę o wpisanie imienia, inaczej komentarz usunę.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Kursory na bloga