13 lis 2012

Kroniki skrzatów - Marbella Atabe


Autor: Marbella Atabe
Tytuł: Kroniki skrzatów cz.I Marbella
  • Rodzaj literatury: Literatura dziecięca
  • Wydawca: Novae Res, 2012
  • Format: 145x205mm, oprawa miękka ze skrzydełkami
  • Wydanie: Pierwsze
  • Liczba stron: 496
  • ISBN: 978-83-7722-443-4


„Kroniki skrzatów” to baśń, w której każdy znajdzie coś dla siebie – to słowa, jakie znajdują się na okładce książki.

 Baśń, czy to słowo nie jest już samo w sobie magiczne, czy nie kojarzy się z czymś przyjemnym, czymś, do czego chce się wracać. Pomimo że zmieniamy się, to jednak sentyment do bajek, baśni zostaje.

„Kroniki skrzatów – cz. I Marbella” to jedna ze współczesnych baśni, jednak opowiadająca o skrzatach, olbrzymach, czarownicach. Znane postacie – prawda?

Marbella Atabe – to pseudonim. Urodziła się w Drawsku Pomorskim, mieszka w Polsce. Bardzo kocha zwierzęta, szczególnie psy. Wychowała już kilka futrzaków, obecnie też ma pupila, foksterierka o imieniu Feniks.  Dużą przyjemność sprawia jej czytanie książek, nie preferuję jednego konkretnego gatunku. Równie chętnie czyta bajki jak i biografie. W wolnych chwilach lubi chodzić po górach, spędzać czas na Połoninach Bieszczadzkich czy też w bardziej surowych Karkonoszach. Wtedy chłonie każdą cząstką siebie otaczającą ją naturę, obserwuję przyrodę, która bardzo pisarkę  inspiruje. Zajmowała się robótkami ręcznymi, różnego rodzaju dzierganymi serwetkami, firankami. Haftowała obrazy techniką haftu krzyżykowego. Obecnie tworzy ilustracje do swoich bajek przy pomocy pasteli olejnych, co można zobaczyć w „Kronikach Skrzatów” i na jej stronie internetowej. „Kroniki Skrzatów” to miało być krótkie opowiadanie na 20-30 stron, lecz jakoś się nie złożyło i powstało coś większego. Doszły nowe postacie, których na początku baśni nie było w zamierzeniu. Obecnie posiada materiały na kolejne dwie części i podejrzewa, że na tym się nie skończy. Wszystko zależy od tego jak książka przyjmie się wśród czytelników.

Jedną z głównych bohaterek baśni jest Amelka, dziewczynka, która mieszka w Dolinie Stokrotek i wraz z babcią są jedynymi ludźmi, zamieszkującymi tą krainę. Amelka nie jest zwykłą dziewczynką, ma ogromną moc, o której jeszcze nic nie wie, a jej przeznaczeniem jest pogodzenie ludzi i olbrzymów. Olbrzymy mieszkają na Różanych Wzgórzach i kiedyś bardzo często odwiedzali dolinę, jednak jedno wydarzenie zniszczyło przyjazne stosunki między olbrzymami, a ludźmi. W powstałym konflikcie swoje palce maczała zła wróżka – czarownica Marbella, która mieszka pomiędzy – Doliną Stokrotek, a Różanymi Wzgórzami. Czarownica cały czas stara się utrudniać życie nielicznym mieszkańcom doliny. W zamku mieszka także Gutek, który ma dziwny wpływ na złą wróżkę.

„ Kroniki skrzatów”, to historia, w której bardzo dobrze poznajemy rodzinę Olbrzymów, ich zwyczaje, a także małego przyjaciela Pokrzywka, który jest skrzatem. Poznajemy także Amelię i jej babcię, powoli także odkrywamy, dlaczego dziewczynka mieszka tylko ze starszą osobą. Odkrywamy także po części smutną historię Ślizgutka – stworka sprzątającego w zamku czarownicy. Im bardziej wgłębiamy się w treść tym więcej postaci zaczyna się pojawiać. Są one bardzo ciekawe i mające swoje zadanie do wykonania.

Czytając książki, każdy podświadomie czuje coś do bohaterów – lubi ich lub nie. Dla mnie taką postacią w "Kronice skrzatów" okazał się Gutek, który bardzo mi się podobał, miło mi się o nim czytało – poczułam sentyment do tej postaci.

Kolejnymi elementami są akcja i opisy. Akcja toczy się bardzo powoli. Podczas czytania odczuwa się przyjemne rozleniwienie. Cała treść jest dopracowana, co do najmniejszego szczegółu, dzięki temu powstaje magiczny klimat. Podczas czytania opisu soczystych gruszek czy malin – prawie odczuwałam ich smak. To było dla mnie dużym zaskoczeniem, a w sumie rewelacją. Tak samo było, gdy czytałam opis Doliny Stokrotek czy Różanych Wzgórz – prawie tam byłam.

Chwilami dialogi rozbawiają. Treść zaciekawia i dzięki temu czytanie jest szybkie i przyjemne, a odłożenie książki jest trudne. Język wydał mi się „plastyczny” - kolorowy. Tak jak i nieliczne obrazki, które zarazem dają zarys postaci, ale i rozweselają.

Książka ma troszeczkę formę tak jakby „wkładaną”. Pierwsi bohaterowie opowiadają(czytają) historie tak jakby drugich bohaterów, a na koniec powraca się do pierwszych bohaterów i pierwszej opowieści. Jest to troszeczkę zagadkowe zagranie autorki. Podczas poznawania losów bohaterów tworzy się klimat tajemniczości, nie na wszystko znajduje się odpowiedz, ba a nawet są stworzone niedomówienia, które pogłębiają zaciekawienie. Jednak jak dla mnie koniec niszczy tą lekką tajemniczość. Zamierzeniem autorki było wzbudzenie zaciekawienia, a jak dla mnie to jednak chyba za dużo zostało zdradzone. Być może to tylko moje odczucie.

Jeżeli mam podsumować książkę, to muszę stwierdzić, że naprawdę żałuje, że na jakiś czas muszę rozstać się z bohaterami. Czuje niedosyt. Czytając ‘Kroniki skrzatów” bardzo przyjemnie spędziłam czas. Książka mnie pochłonęła, wciągnęła do krainy bez przemocy, pełnej miłości, przyjaźni. Jest to bardzo dobra lektura na długie jesienne wieczory, przy kubku gorącej herbaty, a klimat, jaki powstaje podczas czytania, towarzyszy jeszcze jakiś czas po odłożeniu papierowych kartek.
 Z czystym sumieniem mogę polecić ją wszystkim – nie ma granicy wiekowej.

Moja ocena 8,5/10


Książkę przeczytałam dzięki uprzejmości wydawnictwa Novae Res za co dziękuje.



Chciałabym także podziękować   Marbelli Atabe  za przesłanie mi informacji o sobie.

13 komentarzy:

  1. Ciekawa książka. Lubię takie baśniowe klimaty, więc będę miała na uwadze „ Kroniki skrzatów”.

    OdpowiedzUsuń
  2. Koniecznie muszę nabyć tę książkę! Zdecydowanie musi znaleźć się na półce obok Septimusa Heapa i Baśnioboru! ;) [www.kubaiolgarecenzuja.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  3. Hmmm... Jakoś mnie do tej książki nie ciągnie...

    OdpowiedzUsuń
  4. przeczytam z wielką rozkoszą :D

    OdpowiedzUsuń
  5. Raczej nie czytam takich książek, ale do tej mnie ciągnie :)
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Hmm, lubię skrzaty, choć do tej pozycji jakiegoś wielkiego pociągu nie czuję. Ale kto wie, czasem do niektórych pozycji przekonujemy się z czasem :)

    PS: Może pomyśli o przyciemnieniu tła na ramki po bokach? Troszkę kiepsko czyta się kolumny na tym tle :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. zmienione, ale jeszcze nie całkiem dopracowane :P tło zmieniam często :) teraz już czuje święta.

      Usuń
  7. Nie załapuje się wiekowo na literaturę dziecięcą ;), ale uwielbiam baśnie, a Twoja recenzja tak podziałała mi na zmysły, że zaczynam tęsknić za tą książką.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja też się nie załapuje, ale uwielbiam je czytać :)

      Usuń
  8. Nowa recenzja - Baśniobór!
    www.kubaiolgarecenzuja.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  9. Pomimo tej pozytywnej recenzji nie jestem zbytnio przekonana do książki z tego powodu, że za baśniami i okołotematycznymi książkami raczej nie przepadam. Zazwyczaj.

    OdpowiedzUsuń
  10. Baśnie polskiej autorki, w dodatku dobrze oceniasz...warto poznać:)pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  11. To dla mnie powinna być lektura obowiązkowa!;d
    Jednak nie ciągnie mnie obecnie do bajek, niestety. Ale miałabym ochotę chociaż pooglądać ilustracje:)

    OdpowiedzUsuń

Trzymałem szczęście za ogon; wyrwało się, zostawiając mi w ręku pióro, którym piszę...Stanisław Jerzy Lec
Niemiłe, obraźliwe, wulgarne lub powtarzające się komentarze będą usuwane.Anonimowych komentatorów proszę o wpisanie imienia, inaczej komentarz usunę.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Kursory na bloga