4 maj 2017

EPIDEMIA

Autor: Suzanne Young
Wydawnictw: Feeria Young
Premiera:2016
Cykl: Program (tom 0.5)
Stron 411

Suzanne Young w "Pladze samobójców" przedstawiła zasady działania Programu oraz zrobiła wprowadzenie  do epidemii, poprzez którą młodzi ludzie odbierali sobie życie. W "Kuracji samobójców" pokazała walkę z Programem i jego upadek.  "Remedium" to odrobinę oderwanie od epidemii. Twórczyni w tej części do życia powołała bohaterkę, która była sobowtórem zmarłych nastolatków. Ale  jak powstała i rozprzestrzeniła się epidemia dowiadujemy się dopiero tytułowej "Epidemii".

Quinn odkryła część prawdy o sobie. Okazało się, że jej życie to same kłamstwa. Postanowiła uciec i rozprawić się z osobą odpowiedzialną za jej przeszłość. Wraz z nią w podróż rusza Deacon. Quinn im bardziej drąży, tym więcej nieprzyjemnych faktów odkrywa. Jednym z nich jest informacja, iż dziewczyna miała kilka razy wymazaną pamięć. Z każdym dniem coraz więcej osób odbiera sobie życie, a Quinn im bliżej jest rozwiązania zagadki tym mniej osobom może ufać.
Kto jest odpowiedzialny z epidemię? Kto zdradził Quinn? Czy nastolatka jest lekiem na chorobę?

Największym zaskoczeniem dla mnie okazała się informacja dotycząca powstania wirusa "śmierci" oraz w jaki sposób się rozprzestrzenił. Autorka w trzech wcześniejszych częściach wykazała się dużą kreatywnością i choć "Epidemia" nie jest zła, niestety mniej zaskakuje i pewne elementy są naciągane. Jakby autorce zabrakło lepszego rozwiązania.
Twórczyni też bardziej powróciła do wątku samobójstw aniżeli sobowtórów. 

Gdy skończyłam czytać "Remedium" bardzo chciałam poznać dalsze losy Quinn. Trzeci w kolejce tom bardzo mnie pochłonął i być może dlatego "Epidemii" postawiłam wysokie wymagania. Wymagania, którym nie podołała autorka. Mam wrażenie, że literatka ma ogromny potencjał,  powinna pisać obszerniejsze, ale jednotomowe utwory, gdyż w pewnym etapie literatka traci werwę.

"Epidemię" czytało mi się dobrze, ale tak jak w przypadku "Kuracji samobójców" miałam wrażenie, że literatka poszła na łatwiznę i nie wykorzystała w pełni potencjały tej części. Przez całą treść niby coś się dzieje, ale bardziej odczuwałam kręcenie się w kółko, naciąganie fabuły, aby ją przedłużyć. Chwilami powiewało nudą.Jednym słowem zabrakło mi większej dynamiki, żywiołowości i działam bohaterów. Początek trzymał w napięciu bardziej niż zakończenie.

W tej części literatka nie powołała do życia zbyt wielu nowych postaci. Fabułę zbudowała angażując osoby poznane w "Remedium" - może odrobinę niektóre z nich bardziej ożywiła i dopracowała. Jednak przeważająca część utworu skupia się na Quinn głównej bohaterce.

Jeśli mam posumować "Epidemię" mogę powiedzieć ciekawa kontynuacja, ale bez szału.Ta część nie wzbudziła we mnie takiego zainteresowania jak wcześniejsza a zakończenie  - autorka poszła całkowicie na łatwiznę.



8 komentarzy:

  1. Nie byłam jakoś szczególnie zachwycona tym tomem :/

    OdpowiedzUsuń
  2. Żeby mieć za sobą całą serię, została mi tylko "Epidemia", więc koniecznie muszę po nią sięgnąć.

    OdpowiedzUsuń
  3. Szkoda, że jednak nie było efektu wow.

    OdpowiedzUsuń
  4. A jak dla mnie autorka poszła w tej części na żywioł, w międzyczasie zamykając w dość doskonały sposób porozpoczynane w [Remedium] wątki. Nie umiałam się oderwać od tej książki, tak mnie ogromnie wciągała historia Quinn, która poszukiwała własnego ja. Także powrót do samobójstw był potrzebny z racji, że przecież w tamtym momencie ta epidemia zbierała największe żniwo. Rozumiem jednak Twoje rozczarowanie, bo przecież nie każdemu odpowiadają zabiegi stosowane przez pisarzy. Tylko nie umiem przeżyć tego, że porównujesz [Epidemię] do [Kuracji samobójców], która naprawdę, ale to naprawdę zawiodła moje oczekiwania. Typowa ja, ale cii... ;)
    Pozdrawiam. :)
    BLUSZCZOWE RECENZJE

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Epidemię porównuje do Kuracji...bo obie mnie zawiodły/rozczarowały :(

      Usuń
  5. Musze poznać tę powieść jak i całą serię :) Ciekawe czy mi się spodoba :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Kiepsko, że się zawiodłaś, tym bardziej, że początek był obiecujący. Między innymi dlatego nie sięgam już raczej po powieści młodzieżowe - są pełne schematów i uproszczonych rozwiązań niestety :|

    OdpowiedzUsuń
  7. Jakoś nie specjalnie jestem zainteresowana tą serią, więc sobie odpuszczę.

    Pozdrawiam,
    Lady Spark
    [kreatywna-alternatywa]

    OdpowiedzUsuń

Trzymałem szczęście za ogon; wyrwało się, zostawiając mi w ręku pióro, którym piszę...Stanisław Jerzy Lec
Niemiłe, obraźliwe, wulgarne lub powtarzające się komentarze będą usuwane.Anonimowych komentatorów proszę o wpisanie imienia, inaczej komentarz usunę.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Kursory na bloga