5 sty 2014

Kiedy pasja staje się obowiązkiem?

 Pasja staje się obowiązkiem, gdy przestajemy robić coś, co do tej pory sprawiało nam przyjemność, a robimy to, bo musimy. W moim przypadku odczułam tą radykalną zmianę, gdy rozpoczęłam kilka współprac z wydawnictwami. Fakt, dostaje się książki, ale w zamian ma się obowiązek ich przeczytania i opisania swoich odczuć. W określonym czasie musisz wywiązać się z zobowiązania. Czasem nie jest to łatwe. Raz w jednym miesiącu dostałam 10 egzemplarzy recenzenckich - Fajnie nie - do czasu, gdy każdą wolą chwilę musiałam spędzić na czytaniu owych pozycji. Nie ważnie czy mi się podobały, czy nie - obowiązek.
Gdy zaczynam czytać książkę na ogół ją kończę, ale na półce mam dwie pozycje, do których nie jestem w stanie powrócić. Moja sprawa czy to zrobię, czy nie. Jadnak, gdy biorę za zadanie przeczytania książki recenzenckiej, nie mam takiego wyboru. W końcu doszłam do wniosku, że czytanie zaczyna mnie przytłaczać, a nie sprawiać przyjemność. I tak w bardzo prosty sposób moja pasja przerodziła się w obowiązek. Tak więc nie podejmuje kolejnych współprac, egzemplarze wybieram sporadycznie... Raczej wolę coś robić dla przyjemności, a nie z obowiązku. Gdy brakuje mi czasu, wiem, że nie gonią mnie terminy i książkę mogę czytać - miesiąc, dwa lub wcale do niej nie wracać.

A jak Wy sądzicie... - Kiedy pasja staje się obowiązkiem?

Post pojawił się także na blogu:
Pauliny
Recenzje Kiti

11 komentarzy:

  1. Ja też już mam powoli dosyć. Wolę kupić za pieniążka, niż czytać na akord ;) Co nie oznacza, że niektóre proszę.

    OdpowiedzUsuń
  2. Dlatego właśnie ja nie podejmuję żadnych współprac:) Wprawdzie chciałabym czasami mieć dostęp do nowości, na które mnie zwyczajnie nie stać, jednak nie mam zamiaru czytać pod presją terminów i zobowiązań. Ostatnio nawet jedna z blogerek się dziwiła, że z nikim nie współpracuję, i ciężko innym zrozumieć, że rezygnuję z darmowych egzemplarzy. Dla mnie cena jest zbyt wysoka. Kocham czytać. Ale czytać to, co chcę i kiedy chcę.

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja rozpoczęłam na razie jedną współpracę (z autorem), ale ogólnie wolę robić coś z pasji, sięgać po coś co lubię, a nie czytać po to, żeby czytać. Kiedy czytam coś, co mi się nawet nie podoba później zrażam się do czytania w ogóle. ;)
    Pozdrawiam!
    M.

    OdpowiedzUsuń
  4. Miałam bardzo podobnie jak ty...
    U mnie również zabawa skończyła się, kiedy zaczęłam współprace.
    Owszem - na początku to było naprawdę super, ale po jakimś czasie biorę się tylko za te książki, które mnie interesuję i które chcę przeczytać :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Za wiele na ten temat nie wiem, bo współpracuję tylko z jednym wydawnictwem i raczej przebiega to wszystko na luzie - biorę jak mam na coś z ich oferty ochotę. Więc wielkiej spiny nie mam i myślę, że współprace są fajne, o ile to wszystko ma "ręce i nogi" :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Właśnie dlatego współpracuję tylko z jednym wydawnictwem + podejmuję współprace jednorazowe, które o dziwo jakimś cudem same się pojawiają ;) Z reguły im bardziej ktoś każe mi coś zrobić tym mniejszą mam na to ochotę ;) Nie chcę ryzykować, że pasja stanie się męcząca i przestanie sprawiać mi przyjemność

    OdpowiedzUsuń
  7. Ja właśnie dlatego nie nawiązuję dużo współprac, bo wtedy to nie ma sensu. Ważne, abyśmy robili to co lubimy, a nie to co musimy. :)

    OdpowiedzUsuń
  8. I dlatego cieszę się, że z nikim nie współpracuję. Od kiedy pracuję czytam zdecydowanie mniej i na pewno nie miałabym czasu na przeczytanie i zrecenzowanie książek, które bym dostałam. Nawet na blogu piszę wrażenia o książkach sporadycznie. Gdy mam wolną chwilę wolę ją poświęcić na przeczytanie kilku stron niż pisać recenzję.

    OdpowiedzUsuń
  9. Ja nie mam dużo współprac, raptem kilka książeczek w miesiącu i zazwyczaj wolę wybierać bajki, bo ich akurat nie kupuję. Inne książki można zdobyć w inny sposób, np. drogą wymiany.

    OdpowiedzUsuń
  10. Masz dużo racji w tym co napisałaś, kiedy coś co lubimy staję się nasza pracą to nie ma szans by było to przyjemnością.

    OdpowiedzUsuń
  11. Każdy chyba sam wyznacza sobie w takim przypadku granice. Dla mnie póki co pomimo dużej ilości egzemplarzy recenzenckich, czytanie jest nadal pasją.

    OdpowiedzUsuń

Trzymałem szczęście za ogon; wyrwało się, zostawiając mi w ręku pióro, którym piszę...Stanisław Jerzy Lec
Niemiłe, obraźliwe, wulgarne lub powtarzające się komentarze będą usuwane.Anonimowych komentatorów proszę o wpisanie imienia, inaczej komentarz usunę.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Kursory na bloga