3 sie 2014

WOJNA W BLASKU DNIA 1

Autor: Peter V Brett
Wydawnictwo: Fabryka Słów
Premiera: 2013
Część I
Moja ocena: 3/6
Podczas Nowiu na świat wychodzą demony Wojna w blasku dnia wciąga czytelników w świat otchłani i mroku. Ludzkość ma trzydzieści dni, aby przygotować się do kolejnego ataku. Miesiąc, to zbyt mało, by uchronić wioskę.źródło

"Wojna w blasku dnia" to książka, która kusiła mnie od dawna. Jednak sięgając po powieść popełniłam  znaczący błąd... ale o tym za chwilę. Najpierw  w skrócie przedstawię o czym jest powieść.

Demony wychodzą na ziemię w nocy. Ludzie mający odwagę i siłę, walczą z nimi, Ci bardziej oświeceni  wykorzystują kości i magię demonów. Jednak ludzkości grozi niebezpieczeństwo. Zbliża się Nów, a Otchłańce mają zaatakować. Tylko dwóch ludzi może może ich unicestwić, ale najpierw muszą pokonać demony, które są w nich...

Na wstępie wspomniałam, że popełniłam błąd nim sięgnęłam po książkę, otóż nie poznałam wcześniejszych powieści tego autora, a co za tym idzie...oczywiście miałam braki w losach bohaterów oraz wydarzeniach. Na szczęście nie była to rażąca niewiedza, która mnie ograniczała. Niestety, nie sięgnę po brakujące tomy. Powód jest prosty - książka nie jest w moich klimatach i niestety nie wciągnęła mnie do swojego świata, tak jak się  tego spodziewałam. 

Autor ma bardzo plastyczny styl, jednak  zbyt mocno zwraca uwagę na szczególny. W treści mamy dużo opisów; strojów, czynności, krajobrazów czy innych rzeczy. Poprzez takie dokładne i w dużej ilości opisy tempo wydarzeń jest bardzo wolne, a czasem nawet nudne.

Kolejną rzeczą, która mnie rozczarowała to mała liczba walk z demonami. Ogólnie wątek dotyczący tych mrocznych istot jest  bardzo skromnie rozwinięty. Autor w dużej mierze skupia się na polityce i knowaniach bohaterów, na zabijaniu ludzi, czasem wrogów i tworzeniu z dzieci, bezwzględnych wojowników. Porusza także tematy eunuchów, zdrad czy innej orientacji seksualnej.

Jeśli chodzi o bohaterów ich kreacja jest bardzo dobra, aczkolwiek gdybym zapoznała się z wcześniejszymi tomami, być może bardziej bym ją doceniła. Oczywiście mam swoich faworytów jak i osoby, którym nie kibicuje.

Książka jest dość obszerna, ma prawie siedemset stron, więc sama grubość  niektórych odstrasza... Czytanie tego opasłego tomu zajęło mi dość sporo czasu, ale winą nie jest grubość tylko małe zaciekawienie. Oczywiście przeczytam jeszcze drugi tom, ale na tym chyba poprzestanę.

Niestety książka mnie rozczarowała, ale winą jest to, że spodziewałam się czegoś innego. Jak dla mnie w powieści jest za dużo opisów, a za mało dynamicznej akcji. Bohaterowie są ciekawi, ale pełni obłudy...Jakoś nie wciągnęły mnie klimaty tej powieści i świat wykreowany przez autora. 

Książka bierze udział w wyzwaniu: 
Czytam fantastykę
Klucznik

19 komentarzy:

  1. Też popełniłam ten sam błąd i tym samym książka średnio mnie zachwyciła.

    OdpowiedzUsuń
  2. Kiedyś miałam tę książkę na oku, ale chyba jednak dam sobie spokój, zdecydowanie bardziej lubię, gdy w czytanej przeze mnie pozycji dużo się dzieje. :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Nudne tempo zupełnie mnie zniechęciło ;)
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  4. Jak jest takie tempo, to chyba nie mam na nią ochoty. ;D No ale się zobaczy jeszcze :)
    Pozdrawiam,
    Natalia :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Jeśli jest dużo opisów to ja niestety mówię stanowcze nie.

    OdpowiedzUsuń
  6. Nudne tempo zupełnie mnie zniechęciło, ale i tak nie przepadam za fantastyką. ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Polecam Ci pierwsza cześć, czyli "Malowany człowiek". Druga ("Pustynna Włócznia") była straszna. To co autor zrobił z postaciami, które świetnie wykreował po prostu zakrwawa o pomstę do nieba. Ciągłe skupianie się na dziewictwie Leeshy i wpychanie jej w ramiona mężczyzn... Po prostu tragedia. Sądzę, że niewiele straciłaś, bo chociaż nie czytałam tej części (ale mam taki zamiar), to wiem, ze autor opisuje życie Inevery (czy jak jej tam było). To samo zrobił w poprzednich częściach, najpierw życie Arlena, a potem tego gościa, którego imienia nie pamiętam... Mogłabym narzekać godzinami na to, że pan Brett spieprzył coś, co świetnie się zapowiadało.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. pięknie podsumowałaś twórczość pisarza :)

      Usuń
  8. Nie lubię jak akcja zbytnio się wlecze poza tym to raczej nie moje klimaty, także sobie odpuszczam :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Książka ma sporo stron, ale o ile pamiętam czcionka jest dość spora i są duże odstępy między koncem kartki, a tekstem.
    Mi czytało się ją przyjemnie, nie zauważyłam braku akcji, ale to może dlatego, że po prostu uwielbiam serie i wiele mogłabym jej wybaczyć. Przyjemnie mi się czytało o przeszłości Inevery, trochę lepiej rozumiałam jej postępowanie. :)

    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  10. O rajuśku, po taką okładkę bym sięgnęła! :> Mówisz, że mało akcji, dużo opisów - podejrzewam, że mnie by się podobało. Lubię akcję, ale zawsze narzekam, że autor poskąpił języka.

    OdpowiedzUsuń
  11. Szkoda, że książka Cię rozczarowała, ale dzięki temu wiem, że ciekawa okładka może kryć marne wnętrze. Miałam zamiar to kupić ;)

    OdpowiedzUsuń
  12. A mnie od początku jakoś ta seria nie przekonywała. A że książka ma ponad 700 stron, to chyba się trochę z nią męczyłaś, skoro nie do końca przypadła CI do gustu:))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. niestety tak a teraz trudno mi zabrać się za tom drugi chociaż jest cieńszy :(

      Usuń
  13. To mnie zdziwiłas, zawsze jak patrzałam na ta okładkę, myślałam że to jakaś książka z indii o walkach między jakimiś ludami. Pomimo Twojego rozczarowania, sięgne kiedyś po nia;)

    OdpowiedzUsuń
  14. W książkach tego typ dynamiczna akcja to podstawa. Raczej nie zajrzę.

    OdpowiedzUsuń
  15. Raczej nie sięgnę po tę książkę. Nie zaintrygowała mnie na tyle, żeby to zrobić :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Czytałam także tę książkę bez zapoznania się z wcześniejszymi tomami, jednak mi ta książka bardzo się spodobała.

    OdpowiedzUsuń
  17. Rzeczywiście nie wybrałaś zbyt fartownie. Ta część oraz kolejna są najsłabsze z całego cyklu, choć tom II "Wojny w blasku dnia" jest dla mnie dużo gorszy i dużo trudniej się go czyta. Bez znajomości poprzednich książek trudno się połapać kto jest kim i o co chodzi... :/

    OdpowiedzUsuń

Trzymałem szczęście za ogon; wyrwało się, zostawiając mi w ręku pióro, którym piszę...Stanisław Jerzy Lec
Niemiłe, obraźliwe, wulgarne lub powtarzające się komentarze będą usuwane.Anonimowych komentatorów proszę o wpisanie imienia, inaczej komentarz usunę.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Kursory na bloga