13 maj 2016

PIĘĆ SPOSOBÓW NA UPADEK

Autor: K.A.Tucker
Wydawnictwo: Filia
Premiera: 2016
Cykl:  Ten Tiny Breaths (tom 4)
Stron: 539


Prawie każda powieść ma do zaoferowania ciekawą literacką przygodę. W niektórych mamy jeszcze bonus w postaci wybuchu emocji - płaczu, smutku, irytacji. Bardzo rzadko zdarza się jednak, aby fabuła sprawiła, iż przez cały etap czytania, uśmiech gościł mi na ustach. 
W przypadku książki "Pięć sposobów na upadek" tak się stało. I choć w treści jest kilka tragiczniejszych momentów, to jednak groteskowa odsłona powieści jest  przeważająca.

Ona - niegrzeczna dziewczyna, ze złamanym sercem. On początkujący prawnik, były pracownik klubu ze striptizem.
Spotykają się przypadkiem, lądują w jego pokoju...i na tym znajomość ma się zakończyć. Upokorzenie, wstyd, ucieczka...- tak zaczyna się poranek.
I wszystko było by zapomniane, gdyby...
Ben zaczyna pracę w kancelarii, a Resse już tam pracuje...Spotykają się ponownie. 
Ani jedno, ani drugie nie planuje związku - są wolnymi (powiedzmy) duchami. Jednak los popycha ich ku sobie...

Ben i Reese to powalająca para bohaterów. Choć w swoim życiu mieli trudne momenty, szczególnie Reede, to tylko wzmocniło ich charaktery i temperament.
Podczas czytania i poznawania losów tej pary nie potrafiłam przestać się śmiać. Ich wzajemne żarty, przekomarzanie się, wręcz nie dopuszczały smutku do głosu. Obydwoje są niczym ogień (Reese) i woda (Ben).
Ben nie jest całkiem obcym bohaterem. Jako postać drugoplanową poznałam go w powieści "Dziesięć płytkich oddechów", już wtedy autorka obdarzała tego osobnika ciekawym usposobieniem.

Autorka zyskała u mnie dużego plusa, za...dwutorową narrację. Narratorami na przemian są Ben i Reese - uwielbiam ten rodzaj narracji. Dzięki temu wiem, a nie tylko domyślam się co siedzi w głowach bohaterów.
Bardzo żałuje, ale nie potrafię ubrać w słowa moje odczucia względem fabuły.

Co tu dużo pisać. Powieść ma ponad pięćset stron, a ja nie wiem kiedy zdążyłam je przeczytać. Pochłonięta fabułą, zafascynowana bohaterami nie odczułam upływu czasu. "Pięć sposobów na upadek", klimatycznie odbiega od wcześniejszych części, jest mniej dramatyczna, a bardziej komiczna. Relaksująca i odprężająca.

Osobiście polubiłam warsztat pisarski Tucker. Autorka pisze prosto, niezbyt komplikuje fabułę. Każda część jest inna, więc pisarka udowodniła, że odnajduje się w różnych klimatach, potrafi ciekawie budować fabułę oraz kreować bohaterów.

Jak wcześniejsze trzy książki Tucker, były dobre, wzbudziły wiele różnych emocji, tak "Pięć sposobów na upadek" jak dla mnie jest rewelacyjna. Jest to komedia romantyczna w literackiej odsłonie. Nie wiem czy wszystkim fabuła przypadnie go gustu (jest bardzo prosta, trochę przewidywalna), ale ja jestem zachwycona. Po lekturze czuje się odprężona, zrelaksowana, a nawet śmieję się, gdy wspominam, niektóre momenty z powieści. Moja bujna wyobraźnia miała pole do popisu.



12 komentarzy:

  1. Przez całą twoją recenzje uśmiech nie schodził mi z ust :) nie mogę się doczekać aż sięgnę po tę książkę. Czytałam wszystkie wcześniejsze 3 i bardzo mi się podobało. Autorka wykorzystuje poleciał.
    Pozdrawiam cieplutko

    OdpowiedzUsuń
  2. Prosta fabuła jeśli podczas czytania uśmiech nie schodzi z ust wcale mi nie przeszkadza;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja jeszcze w ogóle nie czytałam książek Tucker. Akurat tę mam w domu, więc na pewno do niej zajrzę.

    OdpowiedzUsuń
  4. Bardzo chciałam ją przeczytać, po czym okazało się, że to dopiero kolejny tom, więc na razie odpuściłam

    OdpowiedzUsuń
  5. Cała seria już za mną i wspominam ją naprawdę miło.

    OdpowiedzUsuń
  6. Czytałam poprzednie części i bardzo mi się podobały. Po tę książkę na pewno również sięgnę w najbliższym czasie :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Nie lubię książkowych romansideł, tym bardziej przewidywalnych. :) Także, raczej podziękuję... ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. Jakoś od początku nie ciągnęło mnie do tej serii...

    Bookeaterreality

    OdpowiedzUsuń
  9. Książek tej autorki nie lubię :) męczą mnie okropnie ;)

    OdpowiedzUsuń
  10. Czytałam wcześniejsze 3 tomy tej serii i bardzo mi się podobały. Ben jeszcze przede mną, ale wiem że i ta mi się spodoba, po postać Bena już wzbudziła u mnie sympatie z wcześniejszych części. Jednak jeśli piszesz, że autorka tym razem napisała nieco ''zabawniejszą część'' to poczekam aż najdzie mnie ochota na trochę śmiechu podczas czytania ;)

    OdpowiedzUsuń
  11. Uwielbiam książki Tucker, a wśród bohaterów chyba właśnie najbardziej Bena, cieszę się, że otrzymał własną książkę :)
    Pozdrawiam serdecznie ;*
    http://ravenstarkbooks.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  12. Czytałam jej poprzedniczki zatem na pewno sięgnę i po nią.
    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń

Trzymałem szczęście za ogon; wyrwało się, zostawiając mi w ręku pióro, którym piszę...Stanisław Jerzy Lec
Niemiłe, obraźliwe, wulgarne lub powtarzające się komentarze będą usuwane.Anonimowych komentatorów proszę o wpisanie imienia, inaczej komentarz usunę.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Kursory na bloga