7 lis 2013

"OBNAŻONA"

Gdy w firmie, w której pracuje Victoria Renard, pojawia się nieziemsko przystojny fotograf Red Webster, wydaje się, że przed jego obiektywem nic się nie ukryje…
Między Vicki a fotografem iskrzy od pierwszego przypadkowego spotkania. Ich wzajemna fascynacja nabiera rumieńców w firmowej siłowni, a wkrótce przeradza się w gorący i pełen niespodziewanych wrażeń romans.
Weekend, który Red i Vicki spędzają razem w ekskluzywnym hotelu, miał być przygodą bez zahamowań, ale też bez zobowiązań. Wkrótce wszystkie uprzedzenia Vicki i Reda topnieją, a ich opór przed zaangażowaniem się słabnie.
Czy przypuszczali, że doznania erotyczne to tylko wstęp do czegoś znacznie większego, do uczucia, które z siłą wodospadu zaleje ich serca i ich całych? źródło


"Obnażona" jest to książka, która wzbudziła we mnie mieszane odczucia. Z jednej strony opowieść przypadła mi do gustu, natomiast z drugiej, nie ma w sobie nic odkrywczego ani zachwycającego.
Treść przede wszystkim skupia się na dwojgu bohaterach Vicki i Redzie, na ich wzajemnych relacjach i spełnieniu kilku fantazji erotycznych... Ogólnie postacie tej opowieści są słabo wykreowane. Autorka bardzo mało zdradza nam wcześniejsze losy bohaterów. Postacie pośrednie praktycznie nie są potrzebne, gdyż nie odgrywają żadnej istotnej roli.
 Narracja w dużej mierze obejmuje Vicki, ale momentami mamy wgląd w umysł Reda.
Powieść nie należy do ostrych książek erotycznych. Akcja skupia się raczej na prowadzeniu gry wstępnej, na spełnieniu kilku fantazji, lekko masochistycznych. Brakuje w niej opisów, które w jakiś sposób tworzyłyby klimat tej powieści.  Opisy są także skromne pod każdym innym  względem. Poprzez tak pobieżne potraktowanie historii, książka traci na wartości. Tempo powieści jest szybkie, można rzec galopujące.

Język i styl pisarki jest prosty, ale przyjemny w odbiorze. Lekkość pióra sprzyja szybkiemu czytaniu. Niestety powieść jest przewidywalna, schemat jest bardzo prosty i przesłodzony. Książkę mogę zaliczyć raczej do utworów płytkich, z lekką nutką literackiej magi. 
Podczas czytania odczuwa się niedosyt, brak czegoś ważnego... czegoś co może zachwycić, zaskoczyć a nawet zaszokować.

Podsumowując "Obnażoną" mogę stwierdzić, że książka jest lekka w czytaniu, nie bulwersuje ani nie zraża. Nie wzbudza także wielkiego zachwytu, ale ma w sobie nutkę zainteresowania, dzięki której czas spędzony przy poznawaniu treści nie uważam za zmarnowany. Książkę mogę polecić wszystkim, gdyż nie ma w niej nic "gorszącego"

Moja ocena 4/6
Autor: Portia Da Costa
Wydawnictwa: Czarna Owca
Premiera: 2013
Ilość stron: 160
Seria: czerwona seria 

Książkę otrzymałam od wydawnictwa Czarna Owca

18 komentarzy:

  1. Może kiedyś się skuszę, lecz specjalnie nie będę jej szukać.

    OdpowiedzUsuń
  2. Lubię takie klimaty :D Trochę erotyki nikomu nie zaszkodzi :P Dodaję i zapraszam do mnie :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Bardzo bym chciała przeczytać tę książkę mimo, iż nie ma w sobie nic odkrywczego.

    OdpowiedzUsuń
  4. Ale cudna okładka, a i treść mnie zainteresowała :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Mnie zainteresował już wstęp do Twojej recenzji :) Jeśli w końcu czas mi pozwoli, to wezmę tę książkę pod uwagę :) Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Czytałam już o tej książce. Może wpadnie mi w ręcę.

    OdpowiedzUsuń
  7. Jestem bardzo ciekawa tej lektury

    OdpowiedzUsuń
  8. Nie mam ochoty na tę książkę. Nie wiem dlaczego, to chyba nie mój klimat. :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Mam już pewne doświadczenie, jeśli chodzi o literaturę erotyczną, więc już niewiele może mnie zaskoczyć. Może kiedyś sięgnę po "Obnażoną", ale podejrzewam, że również nie znajdę w niej niczego odkrywczego.

    OdpowiedzUsuń
  10. Nie wiem, chyba się nie skuszę.

    OdpowiedzUsuń
  11. Mam wrażenie, że książka jest, jakby to powiedzieć mętna? Taka nieciekawa jak dla mnie.

    OdpowiedzUsuń
  12. Fabuła kompletnie mnie nie zaintrygowała, a i ta sztampa odstrasza. Za to okładka jest zachwycająca.

    OdpowiedzUsuń
  13. "Gdy w firmie, w której pracuje Victoria Renard, pojawia się nieziemsko przystojny fotograf Red Webster..." takie zdania na okładkach książek od razu zniechęcają mnie do czytania; to takie banalne :P. Czytam twoją recenzję dalej i stwierdzam, że na pewno po tę powieść nie sięgnę :P P.S. Wróciłam, ale szału u mnie nie ma :P

    OdpowiedzUsuń
  14. Hmmm... Raczej sobie ją odpuszczę.

    OdpowiedzUsuń
  15. Jestem ciekawa, chociaż czuję awersję do tego typu literatury.

    OdpowiedzUsuń

Trzymałem szczęście za ogon; wyrwało się, zostawiając mi w ręku pióro, którym piszę...Stanisław Jerzy Lec
Niemiłe, obraźliwe, wulgarne lub powtarzające się komentarze będą usuwane.Anonimowych komentatorów proszę o wpisanie imienia, inaczej komentarz usunę.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Kursory na bloga