20 gru 2015

LOSING HOPE

Autor: Colleen Hoover
Wydawnictwo: Otwarte
Premiera: luty 2015
Seria: Hopeless
Gatunek: młodzieżowe/new adult

Wiosną miałam okazję zapoznać się z książka "Hopeless", wówczas poznałam dramatyczną historię Sky, wtedy też miałam okazję poznać Holdera, jednak jego udział był dość słaby. Utwór "Losing Hope" jest natomiast jego historią - tą którą już znam i po części nową, gdyż autorka odkryła nowe fakty z jego życia.

Holder mocno przeżywa śmierć siostry, w efekcie rok czasu mieszka u ojca. Postanawia jednak wrócić do domu i uporać się ze stratą. Podczas zakupów spotyka Sky i jest prawie pewny, że to jego dawno zaginiona przyjaciółka. Jednak wiele faktów mówi, że się myli. Im bardziej zbliża się do dziewczyny, tym bardziej jest pewny, że to Hope.
Jak prawda wpłynie na bohaterów?

Osoby, które czytały historię widzianą oczami Sky, wiedzą co się wydarzy, natomiast Ci, przed którymi  są obie książki, muszą się przygotować na dość smutną opowieść. 
Choć większość osób twierdzi, że "Losing Hope" jest słabsza, to ja uważam, że jest odwrotnie.

Przede wszystkim autorka bardzo dobrze przedstawiła losy Holdera, jego zmagania ze śmiercią siostry, a także odnalezieniem Hope. Dużo uwagi poświęciła jego wewnętrznym rozterkom i dzięki temu łatwiej wczułam się w rolę nastolatka.
Dodatkowo bliżej poznajemy Les, oraz przyczynę jej samobójstwa.

Zdecydowanym minusem jest powtarzalność fabuły. Wiele elementów jest już ujawnionych w tomie pierwszym, dlatego też nie ma efektu zaskoczenia. Choć lubię czytać wszystkie części danego cyklu jednym ciągiem, tym razem ciesze się, że tego nie zrobiłam. Po kilkumiesięcznej przerwie, mogłam wrócić do historii i ponownie ją odkrywać, choć znałam zakończenie.

Mam wrażenie, że Hoover, z każdą kolejną powieścią pisze coraz lepiej. Tworzy piękne historie, wzruszające i coraz lepiej je dopracowuje. Tak jest z "Losind Hope" - jest bardziej dopieszczona w szczegóły, mocniej odczuwa się nastrój i klimat. Niemniej jednak, aby w pełni poznać tragizm opisanej historii, trzeba zapoznać się z obiema częściami i poznać zmagania bohaterów z obu perspektyw.

Holder i Sky, to bardzo ciekawa para bohaterów, szybko wzbudzają sympatię, ale...
 Obie części, bardzo dobrze się uzupełniają, jednakże, mogła to być jedna opowieść ze zmienną narracją.

"Losing Hope" choć w połowie, to ta sama historia co w "Hopeless", to widziana z męskiej perspektywy. Druga połowa powieści to odrębna odsłona życia nastolatka. Obie opowieści są ciekawe, klimatyczne i warte uwagi.

Książka bierze udział w wyzwaniu:
Czytam opasłe tomiska  - 355

19 komentarzy:

  1. Fakt, że są niemal takie same, tylko z innych perspektyw, ale jakoś Hopeless bardziej mi się podobało :D
    Pozdrawiam, Julka z bloga karmeloweczytadla.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  2. Książka już u mnie. Niebawem zabieram się za jej przeczytanie.

    OdpowiedzUsuń
  3. Nie lubię czytać tej samej historii, mimo iż jest z innej perspektywy. Po prostu brakuje mi wtedy tego ulubionego elementu zaskoczenia.

    OdpowiedzUsuń
  4. Kiedyś w końcu przeczytam coś od Hoover. :P

    OdpowiedzUsuń
  5. Czytałam już o tej książce i coś mnie do niej ciągnie, może niedługo przeczytam i sama się przekonam. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  6. "Hopeless" ukochanej Hoover posiadam, więc koniecznie muszę zaopatrzyć się w "Losing hope" :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Nie miałam styczności z Hoover, więc jeszcze wiele przede mną. :)
    Pozdrawiam,
    Geek of books&serials&films

    OdpowiedzUsuń
  8. Książka jest u mnie od dnia swojej premiery, a wciąż nie mogę się za nią zabrać z uwagi, że się rozczaruję.
    Thievingbooks

    OdpowiedzUsuń
  9. Nie czytałam ani tej ani poprzedniej części, ale czytałam dużo dobrego o tych książkach ;>

    OdpowiedzUsuń
  10. Całkiem interesujące było poznanie tej samej historii z innej perspektywy, chociaż nie ukrywam, że jednak nie przepadam za ponownym czytaniem niemal tej samej opowieści...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też nie - ale musiałam uzupełnić cykl :)

      Usuń
  11. Nie czytalam zadnej z tych książek, ale nie sądzę żeby czytanie tej samej historii drugi raz mnie porwalo. Tak jak napisałaś, może lepszym pomysłem byłoby napisanie jednej książki ale z dwoma narratorami

    OdpowiedzUsuń
  12. Wiel o niej słyszałam, muszę wreszcie przeczytac :)

    OdpowiedzUsuń
  13. nie znam twórczości autora... nie wiem czy klimat dla mnie:)

    OdpowiedzUsuń
  14. Mnie nawet Losing hope bardziej przypadło do gustu :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Mnie jakoś nie ciągnie do zapoznania się z serią ;)

    OdpowiedzUsuń
  16. Mnie zirytowała ta powtarzalność :(

    OdpowiedzUsuń

Trzymałem szczęście za ogon; wyrwało się, zostawiając mi w ręku pióro, którym piszę...Stanisław Jerzy Lec
Niemiłe, obraźliwe, wulgarne lub powtarzające się komentarze będą usuwane.Anonimowych komentatorów proszę o wpisanie imienia, inaczej komentarz usunę.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Kursory na bloga