20 paź 2016

ZANIM SIĘ POJAWIŁEŚ

Autor:Jojo Moyes
Premiera: 2013 - nowe wydanie 2016 (okładka filmowa)
Wydawnictwo: Świat książki
Cykl: Zanim się pojawiłeś tom 1
Stron: 382 

Pisząc tę recenzję nadal mam ściśnięte gardło...oraz mieszane odczucia względem fabuły. Książka nie jest słodkim romansem, po którym lekko robi się na sercu, lecz jest to utwór, który potrafi zdołować...



Lou ma pracę, która uwielbia i wieloletniego chłopaka - to jej wystarcza do szczęścia...Do czasu.
Lou traci pracę, a znalezienie nowego zajęcia nie jest łatwe. Gdy trafia się oferta opieki nad sparaliżowanym mężczyzną Lou nie ma wyjścia i decyduje się na nią, gdyż potrzebuje pieniędzy. Początkowe dni opieki nad Willem nie są łatwe, mężczyzna jest drażliwy, marudny i sarkastyczny. Z czasem jednak Lou i Will zaczynają się do siebie przekonywać.
Pewnego dnia Lou podsłuchuje rozmowę i dowiaduje się, że Will ma jechać do Szwajcarii, tam jest klinika, w której pomagają ludziom umrzeć...Lou jest w szoku, chce zrezygnować z pracy...w efekcie jednak postanawia walczyć o Willa, pokazać mu, że warto dalej żyć.
Czy Lou to się uda? 
Will był młodym, bardzo utalentowanym biznesmenem. Żył bardzo aktywnie, uwielbiał wędrówki, ryzyko, dobrą zabawę. Wystarczył jeden deszczowy dzień i nierozważny motocyklista, który zniszczył mu przyszłość.

Tak jak wspominałam na początku, mam mieszane odczucia względem fabuły. Początkowo spodziewałam się historii miłosnej ze szczęśliwym zakończeniem - lecz bardzo szybko zdałam sobie sprawę, że nie jest to typowy romans. Autorka w swojej historii zadbała o to, aby dobrze pokazać sytuację ludzi uwięzionych we własnych uszkodzonych ciałach, a tym samym sądzę, że chciała usprawiedliwić pewne decyzje takich osób.

Lou do bohaterka, która początkowo wzbudza  dziwne wrażenie, jednak w miarę bliższego poznania okazuje się, że jest to bardzo dobra osoba, która też w życiu popełniła błąd, za który płaci. Kreacja tej bohaterki jest dobra. Dzięki sposobowi w jaki stworzyła autorka postać Lou odczuwałam determinację owej postaci, bardzo dobrze też rozumiałam co czuje. Jednak rozumiałam także decyzję Willa, bo nie wiem czy chciałabym żyć tak jak on.

Osobiście nie mam styczności z osobami uwięzionymi na wózku inwalidzkim, dlatego też nie zdawałam sobie sprawy jak dużo potrzeba pracy, aby takie osoby mogły funkcjonować. Jak dużo muszą przecierpieć - fakt, że autorka zarysowała dość trudną sytuację - Will nie tylko nie mógł chodzić, ale też miał ograniczone ruchy rąk. Dlatego też powieść ma dla mnie dużą wartość, gdyż dzięki niej klapki opadły mi z oczu.

Powieść uważana jest za jedną z lepszych powieści miłosnych - cóż ja tego tak nie widzę. Otóż w bardzo słabym świetle ujrzałam tę miłość. Fakt, że Lou zakochała się w Willu, on też coś czuł, aczkolwiek z jego strony było to słabo widoczne.
Dla mnie nie jest to powieść romantyczna, raczej tragiczna. Przez całą treść praktycznie nie odczuwałam burzy emocji, może za to, że byłam rozdarta wewnętrznie. Popierałam Lou, ale i także Willa. Mimo wszystko klimat powieści, tragizm historii sprawił, że na końcu poczułam ucisk w gardle i niestety kilka łez popłynęło po moich policzkach.

"Zanim się pojawiłeś" to powieść, której nie potrafię obiektywnie ocenić. Utwór czytałam z dużym zainteresowaniem, polubiłam bohaterów i choć miałam nadzieję, że zakończenie będzie " żyli długo i szczęśliwie' - to potorfie patrzeć realnie na świat i w tym przypadku nie wiem czy takie zakończenie byłoby wykonalne.
Fabuła przepełniona jest smutkiem, realizmem i twardo trzyma czytelnika przy ziemi. Zapewne każdy kto sięgnie po powieść zwróci uwagę na inny aspekt fabuły i inaczej będzie ją odczuwał. Zdecydowanie jest to powieść, którą warto się zainteresować.
Teraz pozostało mi sięgnięcie po kontynuację i odkrycie dalszych losów Lou.


Jeżeli ktoś nie chce czytać książki, zachęcam do obejrzenia filmu. W tym przypadku ekranizacja jest prawie w stu procentach odzwierciedleniem wersji papierowej. W ekranizacji nie ma zbyt wiele zmian, nawet oglądając odczułam podobny klimat jak przy czytaniu książki. Wiele dialogów z powieści zostało także włożonych do ust aktorów.
Aktorzy też spisali się nieźle, więc i wersja filmowa też jest godna polecenia. Też uroniłam na niej kilka łez. Zwiastuny są bardzo romantyczne...fabuła, cóż sami musicie zobaczyć.

Zwiastun 1


Zwiastun 2




P.s W tym przypadku nie ma chyba znaczenia kolejność poznawania historii.- Co ma być pierwsze - książka czy film...

8 komentarzy:

  1. Choć chyba mądrzej byłoby zacząć od książki, czuję, że jednak wygra film :)

    Niedawno zmieniłam adres bloga z littledecoy7.blogspot.com na znalezionewsrodwielu.blogspot.com . Jeśli widniałam na twojej liście odwiedzanych blogów, bardzo proszę o zamianę.

    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja poznałam historię Lou i Willa zanim jeszcze był ten cały szum o filmie. Byłam zachwycona książką, a pod koniec sama się wzruszyłam. Jednak jakoś druga część mnie nie zachęca, chociaż może kiedyś po nią sięgnę. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja już mam kontynuację na półce, więc za jakiś czas recenzja pojawi się na blogu :)

      Usuń
  3. Mam w planach najpierw książkę, a potem film. Czuję, że się nie zawiodę.

    OdpowiedzUsuń
  4. Oglądałam film, napisałam nawet o nim recenzję i muszę ze smutkiem przyznać, że szału wielkiego na mnie nie wywarł :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Wspominam ją bardzo pozytywnie, chociaż liczyłam na coś większego emocjonalnie ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Generalnie 10/10. Chociaż uważam, że z filmu zrobili takie bardziej romansidło którym książka jednak nie była. Ale za to muzyka w filmie- cudo !
    Ja podeszłam do książki i filmu z dystansem bo znam pary gdzie jedna osoba jest niepełnosprawna i tak nie jest. Życie jest całkiem inne, problemy jakie posiada osoba niepełnosprawna są niewyobrażalne dla ludzi "normalnych" no ale oderwać się od rzeczywistości też czasem można.

    OdpowiedzUsuń
  7. Ta książka wywołuje tak skrajne odczucia i opinie, że chyba najlepiej samemu ją przeczytać, żeby wyrobić sobie zdanie.

    OdpowiedzUsuń

Trzymałem szczęście za ogon; wyrwało się, zostawiając mi w ręku pióro, którym piszę...Stanisław Jerzy Lec
Niemiłe, obraźliwe, wulgarne lub powtarzające się komentarze będą usuwane.Anonimowych komentatorów proszę o wpisanie imienia, inaczej komentarz usunę.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Kursory na bloga