19 paź 2015

MAYBE SOMEDAY

Auror: Colleen Hoover
Premiera:  maj 2015
Wydawnictwo: Otwarte
Cykl: Maybe 1
Gatunek: New Adult/romans/


"Chcemy być wolni, żeby móc się kochać, ale na przeszkodzie stoją nam nieodpowiedni czas i lojalność. Oboje wiemy, czego chcemy, ale nie wiemy, jak to osiągnąć. Czy raczej: kiedy to osiągnąć"*

Ridge tworzy muzykę, jednak blokada twórcza nie pozwala na dobranie do niej tekstów. Gdy widzi dziewczynę na balkonie, która śpiewa do jego melodii, prosi ją o pomoc. Zaprzyjaźniają się...Kilka dni później, gdy Sydney wyprowadza się od współlokatorki, Ridge pozwala jej zamieszkać u siebie - wówczas zaczynają się schodki.
Ridge ma dziewczynę, z którą jest od lat, jednak jego serce coraz częściej bije dla Sydney. Ona ma złamane serce, gdyż chłopak ją zdradził, ale nic nie może poradzić, że coraz bardziej pragnie Ridge...Oboje jednak - nie chcą skrzywdzić Maggie...

"Nauczyłem się jednak, że sercu nie można nakazać, kiedy, kogo i jak ma pokochać. Serce robi co chce. Od nas zależy najwyżej to, czy pozwolimy naszemu życiu i głowie dogonić serce"**

"Maybe Someday" to wzruszająca historia o młodych ludziach, którzy w swoim życiu doświadczyli cierpienia, kochają muzykę, która ich zbliża, ale na drodze stoi wiele przeszkód, aby mogli być razem. 

Sydney została skrzywdzona przez przyjaciółkę i chłopaka i nie chce być taka jak oni. Choć zakochuje się w Ridge, woli cierpieć niż skrzywdzić  Maggie, tym bardziej, że chłopak do którego wzdycha, nie planuje zostawić swojej dziewczyny. Ridge czuje, że Sydney jest mu pisana, jednak stara się być lojalny względem Maggie.
Dwójka bohaterów woli samemu przechodzić katusze, niż skrzywdzić innych - Jednak czy tak można żyć? W końcu musi nadejść czas wyborów, które mogą doprowadzić do złamania kilku serc...

"Dlaczego nie powiesz?
Dlaczego nie powiesz mi kiedy?***

Czytanie książki "Maybe Someday" było pełne sprzecznych emocji; miałam ochotę krzyczeć, płakać, popaść w zadumę, a nawet śmiać się. Tak nabuzowana wrażeniami nie mogłam usnąć przez długie godziny nocne. Książka całkowicie oderwała mnie od rzeczywistości, a powrót do reala był katastrofalny...Powieść wciąga jak wir...  .

Treść choć przepełniona jest wieloma sentymentalnymi, smutnymi i łzawymi momentami, często też wywołuje napady śmiechu. Autorka rewelacyjnie prowadzi dialogi, podczas przekomarzania się bohaterów nie można przejść obojętnie. Pomimo wielu emocji, nie było możliwości, aby się nie uśmiechnąć, lub zaśmiać pełną parą.

Bohaterowie Sydney i Ridge, choć czasem doprowadzali mnie do białej gorączki - oszalałam na ich punkcie. Autorka zadbała o więź pomiędzy bohaterami i czytelnikiem.
 Więcej uwagi poświęciła Ridge, gdyż bardziej zagłębiła się w jego przeszłości i dzieciństwie, na temat Sydney niewiele się dowiadujemy. Nie przeszkadzało mi to, podczas czytania przeżywałam ich teraźniejsze rozterki.

Nie mogę zapomnieć o bohaterach pobocznych, którzy są bardzo ciekawi, a szczególnie Warren - ta postać powaliła mnie na kolana. Nie mogę się doczekać, kiedy przeczytam jego historię...

Narracja prowadzona jest dwutorowo, tak więc wydarzenia poznajemy z obu perspektyw. Doświadczając dogłębnie rozterki bohaterów, mocniej odczuwa się emocje, jaki nimi targają, łatwiej jest też zrozumieć ich postępowanie i późniejsze lęki.

Fabuła ma niesamowity nastrój i wydźwięk. Całkowicie pochłania uwagę. Kończąc czytać, ma się ochotę wrzasnąć - jeszcze nie...

Hoover potrafi pisać piękne, tworzy historie, które zabierają czytelnika w niezwykłe podróże po ludzkich zmaganiach. Pozwala dojrzeć złe i dobre strony życia. Autorka pisze prostym, lekkim stylem, a dodatkowo bardzo realistycznie. Lubię jej książki, ale choć wzbudzają wiele emocji, nie potrafię przy nich uronić łzy. Brakuje mi ostatecznego bodźca. Chociaż "łamane serc" jest bardzo odczuwalne...

"Dlatego kiedy pytasz mnie, czy wybrałbym ją czy Ciebie, nie mogę Ci udzielić prostej odpowiedzi. Tak, w tej chwili prawdopodobnie odszedłbym od Ciebie, gdyby mnie o to poprosiła. Wciąż jestem lojalny wobec niej. Co innego gdybyś zapytała mnie, kogo wolę. Z kim bardziej pragnę być. Której z was bardziej pragnie moje serce. Bo moje serce już dawno podjęło decyzję, ..."****

Niezależnie do tego, czy znacie twórczość Hoover, czy nie, po książkę "Maybe Someday" musicie sięgnąć. Przy tej powieści oderwiecie się od rzeczywistości i nie zechcecie wrócić. Poczujecie się jak w transie...i nie odłożycie jej na miejsce, do chwili, aż skończycie, a później będziecie mieli gigantycznego kaca książkowego. Ale co tam... warto...
Przepraszam za chaotyczną recenzję, emocje nie pozwalają mi napisać nic bardziej ułożonego.

* cytat str.327
** str 327
***strona 381
**** str. 326

Książka bierze udział w wyzwaniu:
Czytam opasłe tomiska - 381
Klucznik
Grunt to okładka


Dla zachęty posłuchajcie tytułowej piosenki...




14 komentarzy:

  1. Dokładnie. Nic dodać, nic ująć. Świetna książka, nieprzesłodzona i tyle :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Uwielbiam takie opowiastki, a książka na prawdę świetna:D

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja uwielbiam Hoover i biorę wszystko co mi daje, po maybe someday, słuchałam Griffina Petersona przez miesiąc :D
    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  4. Podpisuje się pod Twoją recenzją w zupełności. To cudowna powieść, która chwyta za serce.

    OdpowiedzUsuń
  5. Nie wiem, byc moze ze mna jest cos nie tak, ale "Maybe Someday" mnie nie zachwycilo. Historia jest piekna, muzyka tez, emocje tez byly, ale nie porwala mnie ze soba. Niczym nie zaskoczyla. Jest okej, ale dla mnie bez rewelacji.

    OdpowiedzUsuń
  6. Przeczytałam tę książkę na wakacjach i była cudowna! Muszę się jeszcze tylko zebrać i napisać jej recenzję, żeby jak najwięcej ludzi się o niej dowiedziało, bo MS trzeba przeczytać. ♥

    OdpowiedzUsuń
  7. Bardzo lubię dwutorową narrację. Czytałam już o tej książce wiele recenzji.

    OdpowiedzUsuń
  8. "Maybe Someday" spodobało mi się bardziej niż "Hopeless" czy "Losing Hope". To naprawdę interesująca powieść, po którą warto sięgnąć.

    OdpowiedzUsuń
  9. Ta pozycja leży i leży sobie u mnie na półce, chyba musiałabym się wreszcie zmotywować i po nią sięgnąć ;)

    OdpowiedzUsuń
  10. :) Na pewno kiedyś po nią sięgnę, a na razie posłucham sobie piosenki :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Nigdy nie wiedziałam, że to napiszę o tej autorce, ale... cholera jestem w połowie Maybe i... nic. No nic, nie czuje zupełnie nic. Drażnią mnie bohaterowie, i kurcze. Utknęłam. Odłożyłam i czekam, aż mnie się zechce. Jest mi z tym bardzo źle, bo mega pozytywnie nastawiłam się na ten tytuł..:(

    OdpowiedzUsuń
  12. I jak tu odmówić skoro tak zachęcasz :-) Jeśli tylko będzie ku temu okazja, przeczytam :-)

    OdpowiedzUsuń
  13. Znowu jestem w tyle, bo z twórczością Hoover nie miałam jeszcze styczności, ale zmienię to! ^_^

    OdpowiedzUsuń
  14. Jakoś nie mam ochoty na tę książkę. Wiele razy miałam już możliwość zdobyć ją poprzez wymianę, ale jakoś mnie do niej nie ciągnie, chociaż znam twórczość tej autorki (a kiedyś gadałam, że nie znam, a mi się po prostu zapomniało o tym, iż mam książki tej pani na półce).

    OdpowiedzUsuń

Trzymałem szczęście za ogon; wyrwało się, zostawiając mi w ręku pióro, którym piszę...Stanisław Jerzy Lec
Niemiłe, obraźliwe, wulgarne lub powtarzające się komentarze będą usuwane.Anonimowych komentatorów proszę o wpisanie imienia, inaczej komentarz usunę.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Kursory na bloga